„Chwal most, który cię niesie”

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Chwal most ktory cie niesie - ilustracja 1

“Chwal most, który cię niesie” napisał George Dolman, ujmując metaforycznie jeden z dwóch najważniejszych atrybutów szczęścia, którymi są, przypomnijmy, bycie wdzięcznym za to, co się ma, i odczuwanie współczucia wobec tych, którzy cierpią. Wdzięczności właśnie poświęcony będzie dzisiejszy felieton. Pojęcie to kojarzy się głównie z dwiema czynnościami – jej odczuwania, kiedy komuś coś zawdzięczamy; i spodziewania się jej, gdy podziękowania od kogoś oczekujemy. Wyrażam wdzięczność, gdy ktoś okazał mi pomoc; przyjmuję ją, gdy to ja komuś pomogłem. Wydawałoby się zatem, że sprawa jest zupełnie prosta. A że tak nie jest, świadczy wiele cytatów z dzieł literackich, przysłów i powiedzeń w wielu kulturach.

Rozpocznijmy od sytuacji, w której wyrażamy to uczucie, i spójrzmy na cytat autorstwa Henry Warda Beechera: obok niewdzięczności, najbardziej bolesnym uczuciem, które w sobie nosimy, to wdzięczność. Prawda ta, oczywiście nie odnosi się do wszystkich, a tylko do tych, którym trudno przychodzi czyjąś pomoc przyjąć, a gdy to staje się nieuniknione, za okazane wsparcie – podziękować. Dlaczego tak jest? Odpowiedź tkwi w naszym dumnym ego i przekonaniu, że sami sobie ze wszystkim w życiu poradzimy. Wolelibyśmy nikogo nie potrzebować, na nikim nie polegać, być samowystarczalnym. Zaakceptowanie pomocy przychodzi tego typu ludziom z trudnością, bowiem równoznaczne jest z przyznaniem się do pewnej niemocy, do ograniczoności własnych możliwości, no i rani poczucie starannie kultywowanej dumy. Przyjęcie czyjejś pomocnej dłoni dla części z nas stanowić może prawdziwe wyzwanie.

Na drugim końcu tego bieguna usytuowani są osobnicy, którzy nie tylko nie mają problemu z głośnym domaganiem się zaspokojenia ich potrzeb, z nieskrępowanym używaniem naiwności współczujących bliźnich, ale których słownictwo jest zubożone o słowo „dziękuję”. Mark Twain o tego typu ludziach napisał: Jeśli przygarniesz głodnego psa i pomożesz mu stanąć na nogi, on nie będzie cię gryzł. Taka jest zasadnicza różnica między psem a człowiekiem.

Gdy jednak odrzucimy margines tych, którzy przez życie prześlizgują się na czyichś plecach, musimy stwierdzić, że godne przyjęcie pomocy bliźnich jest sztuką. Wymaga ono bowiem uznania, że istnieją limity naszych możliwości, że może i nas dotknąć nieszczęście, które nas przerośnie, lub, że po prostu nie potrafimy sobie sami poradzić z kryzysem. Nie musi to jednak być równoznaczne z doświadczeniem poniżenia. To, czy czujemy, że sytuacja, w której się znajdujemy, uwłacza naszej godności, zależy w dużej mierze od naszego psychicznego nastawienia. Gdy jedna z moich pacjentek mówi, że nie wyobraża sobie, by będąc, teoretycznie mówiąc, obłożnie chorą, zdać się na opiekę swojej córki, jej postawa świadczy o problemie albo jej samej, albo jej córki, albo ich obu.

Prawdą jest, że obecność innych ludzi w naszym życiu jest największym błogosławieństwem, jakiego doznajemy. I choć każdy z nas może przytoczyć sporo wyjątków od tego stwierdzenia, akurat w tym wypadku one potwierdzają regułę. Jeśli więc istnienie innych jest darem, to jednym z celów tego prezentu jest to, by kiedy potrzebujemy pomocy, pojawił się ktoś, kto nam jej udzieli.

Gdy chodzi o odwrotną stronę medalu, czyli spodziewania się oznak dziękczynienia, zacznijmy od aforyzmu Czesława Banacha: Oczekiwać oznak wdzięczności, to tracić przyjaciół i stwarzać przyjemność wrogom. Jak zatem pomagać, by nasz gest dobrej woli nie był źródłem frustracji? Prawdziwa pomoc nie zawiera w sobie kalkulacji, nie jest instrumentem do uzyskania czegoś w zamian, nie jest środkiem zaskarbienia sobie wdzięczności, czy może nawet uzależnienia od siebie osoby, której okazaliśmy pomoc, nie jest przedmiotem naszych przechwałek – jest bezinteresowna. Jeśli pomagamy i zarazem oczekujemy wyrazów podziękowania lub uznania, wystawiamy się na niebezpieczeństwo uzależnienia się od drugiej osoby i jej kultury lub jej braku. To właśnie zawiedzeni i zgorzkniali emocjonalni lichwiarze ukuli powiedzenie: nie rób drugiemu dobrze, nie będziesz tego żałować.

Od przyjmowania i udzielania pomocy zależy nasze życie. Jesteśmy nieustannie zdani na innych. Społeczeństwo uznaje tę zasadę stwarzając rozliczne zawody, w których wykonujący je ludzie zarabiają na życie niesieniem pomocy innym. Akty nadzwyczajnego zaangażowania się w okazywanie pomocy innym nagradzane są odznaczeniami, medalami, krzyżami zasługi, a Kościół, osoby w tym szczególnie wyjątkowe, przyjmuje w poczet błogosławionych lub świętych. Wdzięczność uznana została przez Cycerona nie tylko za największą cnotę, ale także za matkę wszystkich pozostałych.

Gdy przychodzi do okazania wsparcia; wtedy gdy potrafimy to zrobić lub gdy stać nas na to, powinniśmy się kierować dyktatem naszego serca. Jeśli ktoś pamięta, by obdarzyć nas słowami podzięki, cieszmy się tym; jeśli nie, przejdźmy nad tym do porządku dziennego, nie pozwalając, by ktoś swoim zachowaniem zmieniał zasady naszego postępowania.

A co z poczuciem wdzięczności wobec kogoś, kto nam pomógł? Johannes A. Gaertner napisał: Wyrażanie wdzięczności jest grzeczne i miłe, dawanie powodu do wdzięczności jest szczodre i szlachetne, ale życie w poczuciu wdzięczności jest dotknięciem Nieba.

Chwal most ktory cie niesie - ilustracja 2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply