Wiara może uzdrowić

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Osobie, która przeczytała tytuł dzisiejszego poradnika, mógł on skojarzyć się ze sformułowaniem wiara ojców, albo powiedzeniem wiara przenosi góry, albo i też zdaniem przy piwie spotkała się stara wiara. Zatem słowo wiara nie jest jednoznaczne. Najczęstsze znaczenia terminu wiara można opisać albo jako przekonanie religijne, albo jako zaufanie. Tak się składa, że nasz temat dotyczy obu rozumień tego słowa.

W 2010 roku odbyła się na poznańskim Uniwersytecie Medycznym konferencja Wiara i medycyna: duchowe aspekty procesu leczenia. Przyszli lekarze wysłuchali wielu referatów, relacjonujących wyniki badań, które jednoznacznie wskazują na pozytywną relację pomiędzy duchowym zaangażowaniem pacjenta, a skutecznością procesu leczenia. Jak organizatorzy wskazywali:

Dla wielu pacjentów ich relacja z Bogiem i pewność, że przeżywane cierpienie ma sens, jest głównym źródłem oparcia w zmaganiu się z chorobą. Głęboka więź z Bogiem pozwala także na świadome przygotowanie się do śmierci, czy też gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia. Z całą pewnością wiara ułatwia pacjentowi zmaganie się z chorobą na co dzień, dlatego nie można o niej zapominać w kontakcie z chorym człowiekiem.

Wiara w Boga ma także wpływ na działania lekarzy, którzy zawdzięczają duchowym kontaktom z Nim inspirację, moralne wsparcie i źródło siły do zmagań z chorobą pacjenta.

Jeśli chodzi o drugie znaczenie omawianego terminu – a więc przekonanie chorego o możliwość pokonania choroby – chciałbym przytoczyć ciekawy przypadek działania efektu placebo na jednym z cierpiących na raka pacjentów. Opisano go w literaturze medycznej w 1957 roku. Otóż pacjent o nazwisku Wright, chorujący na raka układu chłonnego, był w stanie tak zaawansowanym, że nie dawano już mu szansy nawet na krótkie przeżycie. Był on pacjentem dr Westa, który prowadził badania nad lekiem Krebiozen, mającym zwalczać nowotwory. Na usilne żądania chorego, bardzo mocno wierzącego w ozdrawiające działanie medykamentu, lekarz przeprowadził kurację, której wyniki przeszły wszelkie oczekiwania – po 10 dniach przyjmowania leku, choroba cofnęła się kompletnie. Niestety, tak wspaniały wynik farmakoterapii nie został potwierdzony w wypadku tysiąca innych pacjentów, którym także podawano ten lek.

Nieskuteczne wyniki kuracji opisano kilka miesięcy później w prasie. Niedługo potem, Wright zgłosił się ponownie do szpitala z objawami daleko posuniętego nawrotu procesu nowotworowego. Okazało się, że symptomy powróciły zaraz potem, jak pacjent zapoznał się z artykułem prasowym na temat nieskuteczności leku, w którego efektywność tak wierzył. Dr West, świadomy już w pełni pozytywnego działania efektu placebo, zdecydował, że jedynym sposobem ratowania pacjenta jest stworzenie wrażenia, że właśnie ukończył pracę nad ulepszoną wersją Krebiozenu, którą, na gorące nalegania pacjenta, zgodził mu się podać. By uwiarygodnić mistyfikację, upozorowano przed pacjentem, że badania są prowadzone w odległym ośrodku, i że właśnie osiągnęły końcowy etap. Pacjent czekał na ich ukończenie z ogromną niecierpliwością. By wzmocnić przekonanie chorego o wadze rzekomego odkrycia, pewnego dnia doniesiono mu, że właśnie dowieziono do szpitala pierwsze dawki leku. Domniemany medykament podano mu, z tym, że tym razem była to po prostu woda destylowana. I znów efekty terapii odniosły piorunujący skutek.

W artykule, Teoria, biologia i terapia w psychoneuroimmunologii dra Mariusza Wirgi, za którym przytaczam ten przypadek, autor pisze, że „

Guzy zmniejszały się jak topniejące kule śniegu na rozżarzonym piecu, (…) a wiara pobudziła tak układ odpornościowy pacjenta, że nowotwór zniknął zupełnie – stopniał jak śnieg pod wpływem gorąca. Taka jest potęga sił zdrowienia, potęga układu odpornościowego. Taka jest potęga układu odpornościowego każdego z nas. Okazuje się bowiem, że to emocje są głównym motorem, poprzez który mózg wpływa na procesy odpornościowe.

Wiara w możliwość boskiej ingerencji, a także w skuteczność terapii, jakiej jesteśmy poddawani, nie jest gwarantem uzdrowienia, choć nie ulega wątpliwości, że cuda mają miejsce. Niezaprzeczalne także jest i to, że tego typu silne przekonania mogą w niektórych przypadkach prowadzić do spowolnienia procesu postępu choroby. Natomiast w wypadku, gdy tak się nie staje, nasza wiara, choć nie przeniesie gór, to w znaczący sposób może poprawić jakość życia w chorobie i zredukować, jeśli już nie ból, to towarzyszące mu psychiczne cierpienie.

Posted in Szczescie | Tagged , , , , | Leave a comment