Pozasystemowe rozwiązywanie problemów – część I

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Czy znacie zadanie z 9-cioma kropkami? Instrukcja głosi, że przedstawione powyżej 9 kropek trzeba połączyć czteroma prostymi liniami tak, by nie oderwać ani razu ołówka od papieru. Proszę dalej nie czytać i spróbować rozwiązać zadanie.Prawdopodobnie zajmie to moim Czytelnikom trochę czasu. Powodem będzie to, że większość z nas próbuje szukać rozwiązania wewnątrz wyimaginowanego kwadratu, wyznaczonego przez kropki (choć instrukcja nic nie mówi o figurze geometrycznej stworzonej przez nie). Dopiero przekroczenie jego granic, pozwala na rozwiązanie problemu, jak pokazuje ilustracja na końcu artykułu. Gdyby istniał sposób na wykonanie zadania w ramach kwadratu stworzonego w naszej wyobraźni, nazywałby się on rozwiązaniem pierwszego rzędu lub rozwiązaniem systemowym. Rzeczywiste odgadnięcie zagadki możliwe jest tylko wtedy, gdy zdecydujemy się na wykroczeniu poza system stworzony przez 9 kropek. Z tego powodu określa się je mianem rozwiązania drugiego lub wyższego rzędu, lub jeszcze inaczej: rozwiązaniem pozasystemowym.

Dzisiaj chciałbym polecić Państwu stosowanie rozwiązań wyższego rzędu w tzw. sytuacjach bez wyjścia, kiedy to wydaje się nam, że nie ma ucieczki z zaklętego kręgu, w którym jesteśmy uwikłani. Znajdowanie wyjścia dla osób w sytuacjach pozornie beznadziejnych jest jednym z zadań psychoterapeutów.

Oto przykład jednego z takich pomyślnych rozwiązań pozasystemowych. Do psychologa zgłosiła się młoda para, będąca na granicy wytrzymałości nerwowej. Powodem byli rodzice jednego ze współmałżonków, którzy prześladowali młodych swą nadopiekuńczością. Opiekę swą nad synem i jego żoną zaczęli tuż po ślubie, wybierając dla, i za młodą parę, ich dom. Młodzi woleliby dom tańszy i mniej okazały. Rodzice nie tylko narzucili młodożeńcom (zdanym na ich finansową pomoc) jaki on powinien być, ale kupili im też meble i wyposażenie domostwa, nie pozostawili ich przyszłym mieszkańcom szansy na zdecydowanie o jego charakterze. Co więcej, czterokrotnie w ciągu roku składali młodym parotygniowe wizyty, w czasie których przejmowali całą odpowiedzialność za życie w domu – nie tylko że porządkowali wszystko i robili góry zakupów- ale i wszelkie wyjścia do restauracji były opłacane przez ojca/teścia. Na nic zdawały się wysiłki żony, by przed spodziewanym przyjazdem teściów dom lśnił czystością, zawodziły próby przechwycenia przez syna rachunków w restauracji; w odpowiedzi na drogocenne prezenty wysyłane rodzicom po wizytach, młodzi otrzymywali jeszcze droższe od obdarowywanych. Sytuacja stała się dramatycznie niekomfortowa i doprowadziła do poważnego kryzysu w małżeństwie. Wydawało się, że nie ma wyjścia z matni.

Psychoterapeuta zalecił młodej parze rozwiązanie, które wykraczało poza spodziewane, systemowe zachowania. Zasugerował otóż, by już na parę tygodni przed spodziewaną wizytą, żona zaprzestawała sprzątania domu, jej mąż nie ścinał trawy, nie mył samochodu itd., a z momentem przyjazdu teściów, synowa miała nie próbować w żaden sposób pomagać matce męża w sprzątaniu, syn zaś czas miał spędzać przed telewizorem, od czasu do czasu wyglądając za okno, gdzie ojciec pracował w pocie czoła i pytać: jak ci leci tato? Przy okazji zakupów czy płacenia rachunków młodzi mieli nie tylko nie próbować powstrzymywać rodziców od płacenia, ale też dziękować im w sposób zdawkowy, dając tym samym do zrozumienia, że uważają, iż to wszystko się im po prostu należy.

Mimo, iż małżonkowie nie byli w stanie wprowadzić w czyn wszystkich sugestii, to i tak pod koniec kolejnej wizyty, wyraźnie urażony ojciec wziął syna na stronę i oznajmił mu, że przyszedł już czas najwyższy, by wreszcie przestał być chłopcem i stał się prawdziwym mężczyzną, który weźmie odpowiedzialność (w tym finansową) za swe życie, rodzinę i dom; a także, że rodzice nie mają już więcej zamiaru organizować młodym życia, nieustannie im pomagać i prowadzić ich za ręce.

Rezultat przeszedł wszelkie oczekiwania. I młodzi, i rodzice, rozstawali się w poczuciu odniesienia sukcesu – ci pierwsi, bowiem uzyskali wolność; ci drudzy, bo spełnili swą rodzicielską powinność, uzmysławiając synowi, że powinien wreszcie wydorośleć. Rozwiązanie pozasystemowe, na przysłowiowej zasadzie przewyższenia pesymisty w pesymizmie zdało pierwszorzędnie egzamin.

Posted in Szczescie | Tagged , , , , | Leave a comment