758.7 milionów dolarów

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Dzisiejszy tekst pisze ku pokrzepieniu serc tych, którzy niedawno wypełnili kupon loterii Powerball, tak na wszelki wypadek – a potem oglądali w telewizji losowanie, by się przekonać, że numery 6, 7, 16, 23, 26 i dodatkowa 4 nie były liczbami, które skreśliły. Wybrała je natomiast Mavis Wanczyk ze stanu Massachusetts i w ten sposób wygrała największą sumę pieniędzy w amerykańskiej historii (758.7 miliona dolarów). Pani Wanczyk miała do wyboru albo otrzymywać całość wygranej sumy, ale podzieloną na 30 rocznych płatności, albo zainkasować jednorazowo kwotę okrojoną o podatek, wynoszący 39.6%, czyli 480.5 miliona dolarów.  Szczęśliwa zwyciężczyni zdecydowała (podobnie jak większość osób, wygrywających duże sumy) pobrać wygraną od razu. Inną jej decyzją było natychmiastowe przejście na emeryturę.

Spójrzmy na parę przypadków osób, którym udało się wygrać na loterii. Jak donosi Elizabeth Landau w artykule, opublikowanym na stronie internetowej CNN, samotnie wychowująca troje dzieci matka, zamieszkująca w małym apartamencie i pracująca w czterech różnych miejscach, by związać koniec z końcem, w 2011 roku wygrała na loterii ponad milion dolarów. Kupiła sobie dom, uzupełniła w sklepie z używaną odzieżą swą garderobę, zrezygnowała z trzech prac, a resztę pieniędzy zainwestowała. Wkrótce rozdzwonił się jej telefon, pojawiły się obietnice, oferty małżeńskie, oskarżenia i zastraszania. Ludzie, którzy zwykli pomagać jej w przeszłości, zaczęli domagać się teraz od niej pomocy, a członkowie rodziny próbowali, jak stwierdziła, mówić, jak ma żyć i co zrobić z pieniędzmi. W jej życiu pojawiło się nowe marzenie: by zmienić nazwisko i zaszyć się gdzieś, gdzie nikt ze znajomych jej osób nie mógłby jej odnaleźć. W innym przypadku, tym razem mężczyzny, który wygrał w 2012 roku 190 milionów dolarów; „szczęśliwy” zwycięzca musiał poprosić o ochronę policji, rozważał wyprowadzkę ze swojego miasta i wyznał, że ma trudności z tym, by ufać ludziom, którym dotychczas wierzył.

A co zrobiłby z tymi milionami mój Czytelnik? Czy przeczuwa, że tak spora suma pieniędzy przyniosłaby szczęście i rozwiązała większość jego problemów? Jak wskazuje cytowany artykuł, są pewne psychologiczne prawidłowości, o których warto wiedzieć, na wypadek, gdyby fortuna uśmiechnęła się i do nas. Przede wszystkim, warto mieć życiowe plany i przynajmniej w zarysie wiedzieć, co chcielibyśmy robić w swoim życiu, na przykład, za pięć lat – a w momencie, w którym pojawiają się niespodziewane fundusze, mogą one pomóc w realizacji zamierzeń. Jeśli żyjemy z dnia na dzień, istnieje większe ryzyko, że nagłe pojawienie się sporej sumy pieniędzy może spowodować znaczące zamieszanie i stres.

Inna rada sugeruje, by w przypadku nagłego wzbogacenia stać się raczej dawcą, niż pożyczkodawcą. Badania psychologiczne wyraźnie wskazują, że większość ludzi czuje się szczęśliwsza, gdy może wydać $20 na innych raczej, niż na siebie. Ciekawie piszą o tym fenomenie Kevin i Hannah Salwen (ojciec i córka) w książce The Power of Half: One Family’s Decision to Stop Taking and Start Giving Back (Siła połowy: o decyzji pewnej rodziny, by przestać brać i zacząć oddawać), relacjonując, jak rodzina Salwenów stała się szczęśliwsza, gdy, podążając za sugestią 14 letniej Hanny, poruszonej ogromnymi nierównościami między ludźmi, którymi charakteryzuje się ten świat, zdecydowała się sprzedać ich luksusowy dom w Atlancie i połowę uzyskanych ze sprzedaży pieniędzy przeznaczyć na cele dobroczynne.

Trzecia rada dotyczy inwestowania wygranych pieniędzy – większą radość przynosi wydawanie pieniędzy na przeżycie czegoś, co utrwali się w naszej pamięci (na przykład podróże), niż na dobra materialne.

W 1978 roku, dwa amerykańskie uniwersytety (Northwest University i University of Massachussetts) przeprowadziły badania nad poziomem szczęścia w trzech grupach ludzi: zwycięzców na loterii, ludzi, którzy nie wygrali i osób, dotkniętych tzw. porażeniem poprzecznym (paraliż dwukończynowy, najczęściej dotyczący nóg) na skutek wypadku. Wyniki wskazały, że osoby, które nie wygrały na loterii, jak również osoby sparaliżowane, doznają więcej przyjemności z codziennych doznań, niż zwycięzcy na loterii. Mechanizm wyjaśniający ten fenomen jest dosyć prosty: kiedy doznaliśmy już euforii stania się milionerem z dnia na dzień, nic nie jest w stanie dorównać intensywności tego typu rozkosznego przeżycia. Ponadto, apetyt wzrasta w miarę jedzenia i szybko przychodzi nam przyzwyczaić się do codziennego luksusu, który w pewnym momencie, luksusem przestaje już być.

Wniosek nasuwa się oczywisty – zamiast wyczekiwać na szczęście, które, być może, kiedyś do nas zawita, pracujmy nad nim sami, rozglądając się uważnie wokół siebie, by nie przeoczyć tak wielu dobrych ludzi, spraw i rzeczy, których doświadczamy każdego dnia; tak, by to one stały się one zarzewiem naszej pomyślności.

Podpis pod rysunkiem głosi: Ja nie śpiewam, bo jestem szczęśliwy. Ja jestem szczęśliwy, bo śpiewam.

 

Posted in Szczescie | Tagged , , , , | Leave a comment