W życiu jak na mundialu

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

w zyciu jak na mundialu - ilustracja 4

W niedzielę było w porządku – trzeba było tylko ochłonąć po zwycięstwie Niemców nad Argentyną i nic nie wskazywało na to, że dopadnie nas chandra. W poniedziałek, po powrocie z pracy do domu, odruchowo zasiedliśmy przed telewizorami i dopiero wtedy uzmysłowiliśmy sobie, że nie tylko dzisiaj nie będzie żadnego meczu, ale że podobnie będzie we wtorek i w środę… Ogarnęło nas przemożne poczucie pustki: czym teraz wypełnić życie?

Smutno się zrobiło nie tylko nam, ale milionom telewidzów na całym świecie, którzy przez wiele tygodni bili rekordy oglądalności piłkarskich wyczynów najlepszych drużyn, ku uciesze stacji telewizyjnych, ponoszących przecież ogromne koszty prawa do transmisji oraz reklamodawców, którzy zapłacili wielkie pieniądze za czas antenowy, używany w przerwach meczów na zachwalanie ich produktów.

Niezależnie od płci, wieku i wykształcenia, głównym tematem rozmów były poczynania piłkarzy na pięknych brazylijskich boiskach. Ogarnęło nas globalne szaleństwo, w którym uczestniczyły nawet głowy państw: pani kanclerz Niemiec obiecywała podopiecznym trenera Joachima Löwa, że będzie z nimi podczas finału i zapewniała o swej wierze w ich zwycięstwo… Kibice dostawali ataków serca, zalewali się łzami, a dumy narodowe poszczególnych krajów albo pęczniały do niebotycznych rozmiarów albo uchodziło z nich gwałtownie powietrze, jak z przedziurawionego balonu. Okazuje się, że strzelone, puszczone lub niewykonane gole są wyznacznikami honoru każdego kraju, który zakwalifikował się na mundialowe igrzyska. Z kolei semantyka określeń meczowych: zwycięstwo, porażka, pokonani, ofensywa, atak, obrona, nie przypadkiem przypomina retorykę wojenną – zmagania sportowe są przecież niegroźną, acz niezwykle ekscytującą sublimacją wojen.

Piłkarze przeżywają swoje medalowe stresy i frustracje. Jak pokazują badania, wśród medalistów najgorzej czują się posiadacze „srebra”, bowiem porównują się do zdobywców „złota” (wyraz twarzy Leo Messiego, gdy odbierał puchar dla najlepszego piłkarza, mówił wszystko…), brązowi medaliści natomiast mają na ogół lepsze samopoczucie, bowiem odczuwają wielką przewagę nad tymi, którzy medalu w ogóle nie zdobyli (chociaż erupcji szczęścia u Holendrów raczej nie było widać). A my widzowie? Przeżywamy zwycięstwa i dramaty naszych faworytów. Czy identyfikujemy się ze zwycięzcami? Czy im zazdrościmy? Czy tak jak i oni, chcielibyśmy przeżyć moment mundialowej chwały i przejść do historii sportu? Na ile nasze codzienne zmagania i współzawodnictwo z bliźnimi jest źródłem stresu lub satysfakcji? Na ile świadomie zgadzamy się na uczestniczenie w zwariowanym i, jak nazwa wskazuje – nieludzkim – wyścigu szczurów? Gdy myślimy o tych wszystkich, którzy związani są z mundialem, z kim najchętniej się identyfikujemy?

Oto, jak widzi to etyka pitagorejska. W jej myśl, ludzie dzielą się na trzy kategorie, podobnie do tych, którzy w jakiejś mierze uczestniczą w zawodach piłkarskich. Do najniższej grupy zaliczane są osoby zajmujące się na turnieju handlem – zarówno sprzedający, jak i kupujący. Średnią klasę stanowią ci, którzy biorą udział w zawodach. Najlepsi są ci, którzy po prostu przychodzą popatrzeć. Przypominają oni bezinteresowną naukę, której jedynym celem jest poznanie. Takim jest człowiek, który przybiera postawę filozofa; nie jest zainteresowany ani zarobkiem, ani zdobyciem przewagi nad innym – jest obserwatorem. Tak to rozumiał w teorii filozof. Zastanawiam się jednak, czy gdyby Pitagoras oglądał rzuty karne, rozstrzygające wynik meczu między Grecją a Kostaryką, zachowałby zimną krew?

Zadajmy kolejne pytanie: czy warto poświęcić jedno życie jakie mamy, na to, by być od kogoś lepszym? Owszem, walka z samym sobą, by pokonać własną słabość, by wzbić się ponad własną przeciętność, by dać z siebie to, co w nas najlepsze, jest bohaterstwem. Czy w kategoriach bohaterstwa mierzyć możemy jednak usiłowanie, by pokazać, że jest się od kogoś lepszym w sensie materialnym, prestiżowym, czy w kategorii popularności? Czy naprawdę, o jakości mojego życia ma stanowić to, jak w porównaniu ze mną żyje inny człowiek?

300 lat przed narodzinami Chrystusa zmarł w Chinach poeta Chuang Tsu. Oto jego refleksja na temat przewrotnej dynamiki zwycięstwa, którą zawarł w wierszu „Dążyć do wygranej”:

Kiedy łucznik strzela nie dbając o nagrodę,

służy mu cała jego zręczność.

Kiedy strzela o klamrę mosiężną,

już zaczyna drżeć jego ręka.

Kiedy strzela myśląc o złocie,

albo ślepnie, albo widzi dwa cele,

jest wtedy jak pomieszany.

Nie zmieniła się jego zręczność. To nagroda

rozdwoiła go. Już troszczy się.

Myśli więcej o wygraniu

niż o strzelaniu.

I jego chęć, żeby wygrać,

odejmuje mu siłę.

Kto wie, czy niebywała presja na brazylijskich i argentyńskich piłkarzach, by wygrali, nie zaważyła na ich postawie, latem 2014 roku…

w zyciu jak na mundialu - ilustracja 6

 

 

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply