Zakręty losu

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Zakrety losu - ilustracja 1

Przewrotną historię, która teraz opowiem, usłyszałem od jednej z moich pacjentek, która niezwykle dzielnie zmaga się z przeciwnościami losu. Otóż w małej wiosce żył ze swoją żoną i synem ubogi mężczyzna dobrego serca, który miał zwyczaj pomagać innym i przez to był bardzo lubiany. W gospodarstwie miał tylko jednego konia. Pewnego dnia koń uciekł. Współczujący mieszkańcy pospieszyli pocieszać mężczyznę, który mimo straty nie wyglądał na zrozpaczonego, mówiąc o tym, co się stało: „może to źle, a może dobrze…”. Za pewien czas koń powrócił, przyprowadzając z sobą całe stado. Człowiek wzbogacił się, sprzedając część z nich, no i całej rodzinie zaczęło się powodzić lepiej. Pewnego dnia, jego syn, który uwielbiał jeździć konno, spadł z ulubionego rumaka swego ojca i wskutek wypadku został kaleką. I znów mieszkańcy wioski okazywali współczucie współmieszkańcowi, któremu przytrafiło się nieszczęście zaraz po tym, jak zaczęło się mu wreszcie lepiej powodzić. Kiedy jednak użalali się nad nim, usłyszeli znaną już im odpowiedź: „może to źle, a może dobrze…”. Wkrótce wybuchła wojna. Wszystkich dorosłych chłopaków, za wyjątkiem młodego inwalidy, powołano do wojska. Większość z nich nigdy nie wróciła do wioski, ginąc na froncie. Przypomniano sobie wówczas dziwne słowa ojca kaleki.

Historię tę moglibyśmy kontynuować, ilustrując powiedzenie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Oczywiście, jak większość tego typu sentencji, wskazuje ona tylko na pewną tendencję, od której jest jednak wiele wyjątków. Każde nieszczęście, każda indywidualna tragedia, jest dla większości pokrzywdzonych osób, przynajmniej w momencie, gdy ma miejsce – złem i tylko złem. Owszem, teoretycznie rozumiemy, że dramat, który dotyka ludzi, nie jest wynikiem „kary bożej”, lecz albo wynikiem przypadku, albo rezultatem jakiegoś naszego zaniedbania lub efektem zamierzonej złej woli innego człowieka, który nadużył swojej wolności, wybierając zrobienie komuś krzywdy. W praktyce jednak, mamy tendencję do pytania „dlaczego ja?” „czym sobie zawiniłem?”, „za co mnie to spotyka?”

Pogrążeni w bólu, szukając sensu w nieszczęściu, które nas dotknęło, nie znajdziemy zapewne także żadnego ukojenia w maksymie „co cię nie zniszczy, to cię wzmocni”. Podobnie było w wypadku pewnego rabina, któremu zmarł trzyletni syn. Ten dobry i bardzo pobożny człowiek do tego stopnia nie mógł pogodzić się ze swą stratą, że oddalił się na pewien czas od swojej wiary i Boga. A potem Harold S. Kushner, bo tak się ten rabin nazywał, pogodził się z Bogiem i napisał książkę „Gdy złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom”. Opisał w niej, jak zrozumiał, że śmierć jego syna nie była wynikiem „kary bożej”. Jak biblijny Hiob, pojął bowiem, że żyjemy w świecie, który nie opiera się na sprawiedliwości, a od Boga nie możemy oczekiwać, by ingerował w nasze życie w zgodzie z naszym rozumieniem tego, co słuszne i sprawiedliwe.

Gdy piszę te słowa, szaleje pożar w Narodowym Parku Yosemite w Kaliforni, zagrażając dostawom wody i energii dla San Francisco. Gdybyśmy zapytali Kushnera, co myśli o tej kolosalnej pożodze, prawdopodobnie przytoczyłby swoją interpretację trzęsienia ziemi, mówiąc, iż to nieszczęście nie jest „aktem Boga”, lecz „aktem natury”. Aktem Boga jest natomiast odwaga ludzi, którzy decydują się odbudować swoje życia po trzęsieniu ziemi, a także gotowość tych wszystkich, którzy spieszą natychmiast z pomocą ofiarom. Zamiast, jak sugeruje cytowany autor, zadawać pytanie: „Boże, czemuś mi to uczynił?” zadajmy Bogu inne pytanie: „Boże, spójrz, co mi się przytrafiło. Czy możesz mi pomóc?”

Modlitwa, którą chcę teraz przytoczyć, idzie jeszcze dalej w upodmiotowieniu nas; w uświadomieniu, jak wiele zależy od naszej woli, odpowiedniego nastawienia i chęci wzięcia własnego losu w swoje ręce:

 

Prosiłam Boga, by uwolnił mnie od złych przyzwyczajeń. Bóg rzekł: Nie.

To nie ja powinienem cię od nich uwolnić, to ty powinnaś się ich pozbyć.

 

Prosiłam Boga, by uzdrowił moje kalekie dziecko. Bóg rzekł: Nie.

Jego duch jest zdrowy, a jego ciało ma charakter przejściowy.

 

Prosiłam Boga, by zesłał mi cierpliwość. Bóg rzekł: Nie.

Cierpliwość jest ubocznym produktem doświadczania zgryzoty; nie jest nam ona dana, jej trzeba się nauczyć.

 

Prosiłam Boga, by dał mi szczęście. Bóg rzekł: Nie.

Daję ci me błogosławieństwa; szczęście zależy od ciebie.

 

Prosiłam Boga by oszczędził mi cierpienia. Bóg rzekł: Nie.

Cierpienie oddala cię od ziemskich trosk i prowadzi cię bliżej mnie.

 

Prosiłam Boga, by duch mój rósł. Bóg rzekł: Nie.

Musisz sama zadbać o jego wzrost, ale cię natchnę, byś mogła wydać owoce.

 

Prosiłam Boga o wszystkie rzeczy, dzięki którym mogłabym cieszyć się życiem. Bóg rzekł: Nie. Dałem ci życie, byś mogła się cieszyć światem.

 

Prosiłam Boga, by pomógł mi kochać ludzi tak, jak On kocha mnie.

Bóg rzekł: no wreszcie zrozumiałaś, o co chodzi. (…)

Modlitwa sugeruje, że Bóg działa w naszym życiu poprzez innych ludzi. Pozwólmy im sobie pomóc. Bądźmy aktywni w odbudowywaniu naszego życia po doznanym nieszczęściu. Nie działajmy jak Kowalski, który modlił się o pomoc Boga, klęcząc na dachu swojego zatopionego domu. Tak mocno wierzył w boską interwencję, że trzykrotnie odmówił wejścia do przepływających pontonów z ratownikami. Kiedy już utonął i stanął przed obliczem Pana, zapytał z wyrzutem, dlaczego go nie uratował. „Co ty mi tu za dyrdymały opowiadasz Kowalski”, odparł Bóg, „trzy łodzie po ciebie wysłałem”.

Zakrety losu - ilustracja 2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply