Ile kosztuje szczęście? (Uwagi o szczęściu 6)

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Ile kosztuje szczęście (Uwagi o szczęściu 6) ilustracja 1

Jak do szczęścia ma się bogactwo? Sytuację tutaj komplikuje kwestia względności zamożności. Otóż wyobraźmy sobie dwóch ludzi. Jeden z nich ma akcje wartości 10 milionów dolarów, z których w ciągu jednego dnia traci 5, z powodu krachu na giełdzie. Druga osoba ma w akcjach 10,000 dolarów i dzięki niezwykle pomyślnym okolicznościom osiąga w ciągu dnia pięciokrotny zysk. Powstaje pytanie, która z tych osób położy się do łóżka z większym poczuciem finansowego spokoju ducha i silniejszym poczuciem bezpieczeństwa? Czy człowiek, który ciągle ma 5 milionów czy ten, który ma tylko 50,000? Osoby pytane, jaka suma pieniędzy zapewniłaby im poczucie finansowego bezpieczeństwa, zwykle wskazują na kwotę dwukrotnie wyższą od tej, którą rozporządzają w danym momencie.

Samo bogactwo nie może być źródłem prawdziwej satysfakcji, wręcz przeciwnie, może prowadzić do sporej frustracji, czego doświadczyło wiele osób, które wygrało ogromne sumy pieniędzy na loterii. Cervantes wskazywał, że źródło szczęścia nie leży w bogactwie, ale w tym, jak zdecydujemy się je użyć. Oczywiście, wiele osób, mimo iż teoretycznie rozumie, że dostatek i sława niekoniecznie prowadzi do szczęścia, nie miałoby nic przeciwko temu, by ich popróbować (stara piosenka mówiła o tym tak: pieniądze szczęścia nie dają – być może, lecz kufereczek stóweczek daj Boże). Przynajmniej chcieliby oni usłyszeć szczere wyznanie tych, którzy dóbr w nadmiarze doznali, że istotnie, nie dało im to szczęścia. Przytoczmy więc słynne wyznanie kalifa Abdurrachmana, który nakazał wyryć na swym grobie te oto słowa: Zaszczyty, bogactwa, największa władza – użyłem tego wszystkiego. Szanując mnie i lękając się, współcześni mi książęta zazdrościli mi szczęścia i sławy i szukali mej przyjaźni. W ciągu życia mego dokładnie liczyłem dni, w których doznawałem przyjemności czystej i niezmieszanej – w ciągu dziesięciu lat panowania doliczyłem się ich zaledwie czternastu. A jeśli i to kogoś nie przekonuje, niech zajrzy do czasopism, zajmujących się opisywaniem życia osób znanych i bogatych – jest w nich wszystko, czego dusza zapragnie, ale zwykle poza szczęściem, co oczywiście nie znaczy, że wśród sław i milionerów nie ma osób, które są prawdziwie szczęśliwe.

Zajmijmy się teraz wpływem środowiska i cech demograficznych na poczucia szczęścia. Jako ilustracji, użyję przykładu amerykańskiego psychologa, Jonatana Haidta. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w skórze Boba lub Mary. Bob ma 35 lat, jest biały, nieżonaty, przystojny i wysportowany. Mieszka w słonecznej południowej Kalifornii, zarabia $100,000 rocznie, ma wysublimowany smak estetyczny, większość wolnego czasu spędza czytając lub odwiedzając muzea. Mary i jej mąż mieszkają w zaśnieżonym Buffalo w stanie Nowy Jork, zarabiając razem $40,000. Mary, Murzynka, ma 65 lat, jest otyła, i niezbyt atrakcyjna. Jest także bardzo aktywna socjalnie, a większość swego wolnego czasu spędza uczestnicząc w aktywnościach związanych z działalnością kościoła, do którego uczęszcza. Ze względu na chorobę nerek musi się regularnie poddawać dializie. Kto zatem jest szczęśliwszy, Bob czy Mary? Otóż, brew pozorom, to Mary ma więcej powodów do bycia szczęśliwą. Spróbujmy ustalić, dlaczego tak jest?

Jednym z najważniejszych odkryć psychologii szczęścia, obok wpływu na nie genów (o czym później), jest fakt, że większość czynników środowiskowych i demograficznych ma nikłe znaczenie. Wyniki ostatnio przeprowadzonych badań, przypisują bogactwu, zdrowiu i urodzie tylko 10 do 15 procent wpływu na odczucie szczęścia. W wypadku Mary, mamy do czynienia z poczuciem spełnienia, na które duży wpływ mają jej kontakty z innymi ludźmi. Działalność z innymi i dla innych, przysparza Mary ogromnej satysfakcji. W leczeniu psychoterapeutycznym znany jest zresztą fenomen szczególnej skuteczności podjęcia przez osobę cierpiąca na depresję działalności woluntarystycznej. Życie człowieka dotkniętego melancholią przesuwa się wówczas ze skupienia na nim samym i jego rzeczywistym lub urojonym nieszczęściu, na innych ludzi. Tę logiczną konkluzję wspomagają również wyniki badań laboratoryjnych, w których badano aktywność mózgu osób w trakcie medytacji, skupionej nad współczuciem dla cierpiących. Okazuje się, że u badanych osób zaobserwowano wyjątkowy wzrost aktywności lewej, przedczołowej części mózgu, odpowiedzialnej za pozytywne odczucia. Troska o innych, chęć niesienia im pomocy i odczuwanie współczucia prowadzą do aktywności mózgu tożsamych z tymi, które wywołane są takimi pozytywnymi emocjami jak radość i entuzjazm. Organizm nasz wydaje się w ten sposób promować altruistyczne tendencje, bowiem ci, którzy troszczą się o innych, odczuwają większą satysfakcję z życia.

Bobowi z naszego przykładu brakuje również znaczących związków z innymi ludźmi. Od dawna wiadomo na przykład, że życie w dobrym małżeństwie, jest jednym z najmocniejszych i stale powtarzanych uwarunkowań szczęścia, a współzależność pomiędzy małżeństwem a szczęściem ma charakter tzw. „korelacji odwracalnej”. Nie tylko statystycznie osoby w związkach małżeńskich są szczęśliwsze, niż osoby samotne, ale i odczuwanie szczęścia, sprzyja zawieraniu związku małżeńskiego. Jak pokazują badania, ludzie szczęśliwi żenią się i wychodzą za mąż wcześniej, a ich związki trwają dłużej, niż osób mniej szczęśliwych. A dzieje się tak dlatego, że osoby doznające poczucia szczęścia są psychicznie atrakcyjniejsze, przyciągają innych (tzw. prawo atrakcji), zatem mają większe szanse na zawieranie znajomości i chodzenie na randki, a z kolei w związkach małżeńskich, żyje się z nimi po prostu łatwiej i przyjemniej.

Old Hand Care Elderly

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply