Źródła szczęścia trzeba szukać w sobie (Uwagi o szczęściu 1)

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Źródła szczęścia trzeba szukać w sobie - ilustracja 2

Ze szczęściem, wydaje się, jest jak ze sposobami leczenia przeziębienia – każdy jest ekspertem w tej dziedzinie. Księga przysłów polskich cytuje aż 75 polskich złotych myśli na temat uśmiechu losu, w tym np. Gdzie szczęście panuje, tam rozum szwankuje, Kto ma szczęście, temu i wół ciele urodzi, Trzech rzeczy trzeba do szczęścia: nie chorować, nie kochać, nie myśleć. Większość maksym sugeruje, że szczęście jest bytem samoistnym, bowiem dopisuje nam lub odstępuje nas, służy komuś lub zawodzi kogoś; raczej nie od nas zależy, czy możemy go zakosztować, ale, z drugiej strony, możemy go komuś zakłócić lub zamącić. Każdy człowiek ma swą własną, unikalną koncepcję szczęścia i tego, co na nie się składa.

Względność pojęcia szczęścia dowcipnie przedstawiają bracia Grimm w bajce, zatytułowanej Hans im Gluck, w której wieśniak Jan, (nawiasem mówiąc prototyp naszego stryjka, co to zamienił siekierkę na kijek) został obdarowany za swą służbę sztabką złota. A że ciążyła mu w drodze do domu, zamienił ją na konia, a tego na krowę, tę na świnię, a zwierzę na osełkę, którą wrzucił do studni. Do domu wrócił, jakbyśmy językiem przysłów powiedzieli „goły i wesoły”, ale w bajce Jan czuje się prawdziwie szczęśliwym człowiekiem. W innej baśni, Kalosze szczęścia, Jan Chrystian Andersen metaforycznie opisuje naszą nieumiejętność dostrzeżenia, że, jak ujmuje to buddyzm, szczęście spoczywa w naszej dłoni. Otóż jednym z użytkowników kaloszy szczęścia był nocny stróż, któremu wydawało się, że gdyby był samotnym porucznikiem, w którego okno zaglądał, zostałby szczęśliwym człowiekiem. Zazdrościł mu swobody decydowania o sobie, której nie ograniczała ani żona, ani dzieci. Czarodziejskie trzewiki sprawiły, że jego życzenia się spełniły się i zamienił się w oficera. Okazało się, że trawiony samotnością wojskowy, widząc stróża za oknem zazdrościł mu jego rodziny, będąc przekonany, że dozorca był znacznie szczęśliwszy niż on sam. Mylił się jednak, bowiem, jak baśń sugeruje, szczęście innego, nawet, gdy je posiądziemy, pozostanie cudzym szczęściem.

Ostatnio ukazało się w USA wiele prac poświęconych koncepcji szczęścia. Chciałbym przedstawić moim Czytelniczkom i Czytelnikom pewne cechy wspólne tym pracom, ich „wspólny mianownik”. Oto pierwszy z nich.

Źródła szczęścia trzeba szukać w sobie, zamiast próbować naginać świat do naszych oczekiwań, bowiem nic nie jest nieszczęściem dopóki nie myślisz, że nim jest: tak jak nic nie przyniesie ci szczęścia, dopóki nie jesteś z tego zadowolony jak ujął to Boethius. Sofokles natomiast powiedział to tak: Ludzkość nosi w sobie ziarna wszystkich szczęść i nieszczęść. John Milton, z kolei, parafrazując Marka Aureliusza, stwierdził: Rozum jest panem samego siebie i może zrobić niebo z piekła, a piekło z nieba.

Znaczenia mózgu dla naszego działania w otaczającej rzeczywistości nie sposób przecenić. To mózg ostatecznie decyduje, co dla nas jest realne, a co nie. To mózg odpowiada za przedłużenie naszego gatunku i chociaż Woody Allen opisuje go jako „drugi z jego ulubionych organów”, to trudno się nie zgodzić z opinią byłego lekarza naczelnego Stanów Zjednoczonych, że mózg jest naszym najważniejszych organem seksualnym. Mózg to zaledwie 2% wagi naszego ciała, ale zużywa aż 20% naszej energii. Energię tę zużywamy między innymi na nadawanie znaczenia naszemu życiu. Z jednej strony, bez wyznaczania sensu naszym działaniom znaleźlibyśmy się zawieszeni w egzystencjalnej pustce naznaczonej niezmierzoną samotnością, z drugiej zaś strony, stajemy się ofiarami wykreowanych przez nas sensów. Clifford Geertz, napisał, że człowiek jest stworzeniem zawieszonym w sieci znaczeń, którą sam tka.

Zamiast więc oczekiwać, że świat przykroi swe wymiary na naszą miarę, postarajmy się wyjść poza zasadę, że to inni powinni działać zgodnie z naszymi oczekiwaniami, próbując raczej zmodyfikować tkaną przez nas siatkę. I tak, na przykład, dopóki na chrapiącego współpasażera w przedziale pociągu będziemy patrzeć z perspektywy naszego przekonania, że chrapanie w miejscu publicznym jest niestosowne, dopóty nie zaznamy spokoju. Jeśli jednak uznamy, że fakt, że czyjeś chrapanie wnika do naszej głowy i czyni w niej nieznośny hałas jest naszym problemem i to my sami musimy sobie z nim poradzić, dokonamy naszego upodmiotowienia. W ten sposób, zamiast zdawania się na łaskę innych, uzyskamy kontrolę nie tyle nad tym, co wydarza się w naszym życiu, ale nad tym, jak to interpretujemy. Wspominany już Marek Aureliusz ujmuje to tak: Jeśli trapi cię jakiś przedmiot zewnętrzny, to nie on ci dolega, ale twój sąd o nim, a ten zmienić jest w twojej mocy.

Lew Tołstoj zauważył, że wszyscy myślą o zmienianiu świata, a nikt o zmianie siebie. Tołstoj mógł mieć rację, sugerując skupienie się na sobie, bowiem skoro jesteśmy częścią świata, rozpoczęcie jego przebudowy od nas samych powinno być najłatwiejsze i najskuteczniejsze. Winą za to, że tak nie jest, obarczyć musimy uporczywe przywiązanie do samych siebie, a więc też i wszystkich naszych przywar. Jedną z dróg, wiodącą do pokonania tej degradującej naszą podmiotowość ułomności jest zaprzestanie uporczywego porównywania się do innych, by w ten sposób pocieszyć się, że nie jesteśmy przecież najgorsi. Szkoda, że tak rzadko pamiętamy o mądrości stwierdzenia hrabiego Fredry, że największa radość głupiego, to znaleźć od siebie głupszego.

Źródła szczęścia trzeba szukać w sobie -ilustracja 4

Ja nie śpiewam, bo jestem szczęśliwy. Jestem szczęśliwy, bo śpiewam!

 

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply