Posłanie marionetki

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Ci z nas, którzy używają Internetu i otrzymują pocztę elektroniczną, otrzymują od czasu do czasu przesyłki zawierające na ich końcu polecenie, by wysłać je natychmiast do określonej liczby osób. Zachętą do zrobienia tego jest albo obietnica, że w wypadku wysłania wiadomości, w najbliższym czasie spotka nas nagroda w formie pieniężnej lub bardzo szczęśliwej przyszłości, albo groźba, że jeśli nie zrobimy tego, co zawiera instrukcja, spotka nas spora nieprzyjemność. Mamy tu do czynienia z unowocześnioną, elektroniczną formą tzw. „łańcuszków szczęścia”, które starsi czytelnicy zapewne zapamiętali z Polski. Kiedyś otrzymałem tego typu przesyłkę, która przykuła moją uwagę, bowiem była ona rzekomo pożegnalnym wierszem, napisanym przez ciężko chorego Gabriela Garcíę Marqueza, jednego z najwybitniejszych pisarzy naszych czasów, laureata literackiej nagrody Nobla.

Postanowiłem sprawdzić prawdziwość tej informacji. Okazuje się, że trzynaście lat temu, lekarze orzekli, że kolumbijski pisarz cierpi na złośliwego nowotwora limfatycznego. Po agresywnym leczeniu chemioterapią, objawy ustąpiły na trzy lata. Niestety, w roku 2002 nastąpił nawrót choroby. Wówczas peruwiańska gazeta „La Republica” ogłosiła informację o niechybnej śmierci autora „Stu lat samotności”. Następnego dnia inna gazeta opublikowała wiersz „Marionetka”, mający być pożegnaniem Marqueza z jego czytelnikami. Wybitny pisarz nie potwierdził autorstwa, a utwór, jak się później okazało, zastał napisany przez meksykańskiego, literackiego „brzuchomówcę”.

Marquez do dziś bohatersko walczy z chorobą, a przez dziesięć już lat, wiersz jemu przypisywany, krąży w sieci. Postanawiam go przytoczyć, ze względu na wartości zarówno literackie, jak i psychologiczne, zawiera on, bowiem wiele wartych uwagi przemyśleń, które mogą stać się wskazówką do ulepszenia sposobu, w jaki wiedziemy nasze życie. Cytowany poniżej wiersz zachęca do tego, by wykorzystać daną nam szansę użycia naszej wolności tak, by rozpromienić życie osób, które stają na naszej drodze.

„Marionetka”

„Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.

Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.

Spałbym mało, śniłbym więcej. Wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła.

Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią.

Słuchałbym, gdy inni mówią, w tym i tego, jak im smakują lody czekoladowe.

Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się w prosty sposób, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale i mą duszę.

Mój Boże, gdybym miał serce, zapisałbym me nienawistne myśli na lodzie i czekałbym na wzejście słońca.

Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą, bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem. Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi…

Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.

Nauczyłem się, że kiedy nowonarodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią po raz pierwszy palec swego ojca, trzyma się go już zawsze.

Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.

Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz. Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącą, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem. Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym “kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.

Może jest jutro i życie da mi możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć, jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę. Jutro bowiem nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu.

Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty; by przekazać im ostatnie życzenie. Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć „jak mi przykro”, „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję” i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz.

Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni.

Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, to jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie zrobisz w ogóle, nigdy nic się nie stanie.

Teraz jest czas.”

Słowa przytoczonego posłania opierają się na wierze, że działania, które podejmujemy, mają sens i prowadzą do zmiany – pamiętajmy o tym, szczególnie wówczas, gdy ogarnia nas zniechęcenie lub wręcz rozpacz. Jeśli nie jesteśmy w stanie zmienić tego, co wokół nas ze względu na niechęć i brak zrozumienia ze strony innych, zawsze jest jeszcze coś, co możemy zrobić sami. Jak pokazuje ogrom dzieła, jakiego dokonał Mahatma Gandhi, miał on niewątpliwie rację mówiąc: musisz być tą zmianą, którą chciałbyś zobaczyć w świecie.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

3 Responses to Posłanie marionetki

  1. Pingback: Polecenia Windows

  2. Izabela says:

    Panie Doktorze,
    Bardzo ciekawy artykul o “Marionetce”, ktora od razu skojarzyla mi sie z “Automatem”. Nie chce generalizowac i w zwiazku z tym nikogo obrazic, wiec powolam sie na swoj przyklad- jako automatycznie sterowany czlowiek. Dzialajac automatycznie, nie myslimy o tym co robimy, pokonujac znana nam droge nie zastanawiamy sie jak ja pokonujemy, tylko mechanicznie kierujemy sie do celu. Tak samo dzieje sie wtedy gdy probujemy odnalezc nasze zagubione wlasnosci, zadko uzywamy wtedy naszego zdrowego rozsadku, tylko automatycznie siegamy do szuflad. Nie bede tu juz nawet wspominac o naszych automatycznych posilkach bez umiaru, bo to jest temat zbyt obszerny. Czasowe wlaczanie automatu byc moze nie jest dla nas zgubne z wyjatkiem tych momentow kiedy wlaczamy go przy relacjach z innymi ludzmi. W szczegolnosci, chodzi mi o nasze wlasne dzieci, dla ktorych nie mamy czasu i na zadawane przez nie pytania odpowiadamy automatycznie i bez zastanowienia. Zdajac sobie z tego sprawe i pragnac to zmienic powoli przechodze ze sterowania automatycznego na manualne. Wkladam duzo energii aby odpowiadac nawet na te nie najmadrzejsze pytania moich dzieci. Co wiecej, bardzo czesto moje dzieci slysza ode mnie slowa milosci i wsparcia.
    Pozdrawiam i dziekuje za inspiracje.
    Izabela

    • Pani Izabello – dotknęła Pani kilku bardzo ważnych zagadnień. Po pierwsze: sprawa świadomości tego, co w danym momencie robimy (mindfullness) – bez względu na to, czy jest to czytanie, zmywanie naczyń, czy rozmowa z dzieckiem – starajmy się skupić na naszej czynności; tak, by pozostawić cząstkę siebie w naszym kontakcie ze światem- a już szczególnie, gdy dotyczy to życia drogich nas osób. Po drugie: kwestia kontroli naszego zachowania – niech będzie ono odzwierciedleniem naszych wartości i przekonań – a nie panujących trendów, czy wymogów otoczenia. Po trzecie: obserwacja siebie i próba poznania naszych motywacji – w tym kardynalne pytanie: “dlaczego to robię i dlaczego robię właśnie w taki sposób?

      Pięknie dziękuję za tak kreatywne odczytanie “Posłania Marionetki” i za inspirację. Życzę Pani wielu dalszych sukcesów w odkrywaniu siebie.

      Janusz

Leave a Reply