Vaclav Havel (1936-2011): szkic w siedmiu odsłonach

 

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Powiem od razu – odejście prezydenta Havla odczułem bardzo osobiście, bowiem był on moim ulubionym politykiem. Dlaczego? Niech mi będzie wolno udzielić odpowiedzi na to pytanie w formie kilku odsłon – tak jak w teatrze – Havel był przecież nie tylko politykiem, ale i znakomitym dramaturgiem.

Odsłona pierwsza – Praga, maj 1989

W słynnym teatrze „Magiczna Latarnia” (Laterna Magika), odbywa się koncert zachodnich artystów, którzy swoim występem chcą wesprzeć czechosłowackie aspiracje poszerzenia obywatelskich wolności. Polityczna odwilż ma już miejsce w Polsce i na Węgrzech – nad Wełtawą reżym Husaka bezwględnie tłumi jakiekolwiek próby demokratyzacji życia publicznego. Przed koncertem grupa milicji i tajniaków tworzy szczelny kordon, który ma zapobiec dostaniu się czeskich i słowackich dysydentów na koncert. Vaclavowi Havlowi, zaprawionemu w zmaganiach się z milicją (spędził 5 lat w więzieniu), udaje się przemknąć przez zaporę i dostaje się do środka. W czasie koncertu Joan Baez dostrzega Havla na sali i zaprasza go na scenę. Tam dedykuje mu piosenkę Boba Dylana „Zawsze młody”. Sala nagradza oboje stojącą owacją.

Ten sam teatr, pół roku później staje się siedzibą zawiązanego przez Havla Forum Obywatelskiego, koordynującego Aksamitną Rewolucję, która doprowadziła do upadku komunizmu w Czechosłowacji.

Odsłona druga – Palo Alto, Kalifornia, wrzesień 1994

Jesienią 1994 roku, przebywałem na stypendium w Intytucie Hoovera, będącego częścią Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto i dzięki temu miałem zaszczyt uczestniczyć w ceremonii odznaczenia ówczesnego przezydenta Czech, Vaclava Havla, Nagrodą Jacksona H. Ralstona. Niecierpliwie oczekiwaliśmy pojawienia się na scenie honorowego gościa. Ku naszemu zdumieniu ujrzeliśmy najpierw Joan Baez, a dopiero potem, niosącego jej gitarę, prezydenta. Drugim zaskoczeniem było przemówienie, jakie wygłosił gość z Pragi. Zamiast spodziewanego apelu czeskiego prezydenta do amerykańskich biznemenów, by inwestowali w Czechach; usłyszeliśmy filozofa, który odnosząc się do słynnych słów Immanuela Kanta Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie, mówił o potrzebie odrodzenia moralnego świata, o niebezpieczeństwie, którą niesie postępująca materializacja życia i o goźbie konfliktu cywilizacji, w wypadku, gdy demokratyczne struktury będą kostniały z braku umiejętności samoanalizy i zdolności do dalszego rozwoju. Swoje wystąpienie zakończył w taki sposób: Biorąc pod uwagę swą fatalną niepoprawność, ludzkość prawdopodobnie będzie musiała przejść jeszcze przez wiele Rwand i Czarnobyli, zanim zrozumie, jak niewiarygodnie krótkowzroczny może być człowiek, który zapomniał, że nie jest Bogiem. Uroczystość zamknęła Joan Baez: zaśpiewała po raz kolejny dla Havla piosenkę „Zawsze młody”.

Odsłona trzecia – Waga dobrego smaku

Co łączy Havla z Herbertem? By odpowiedzieć na to pytanie, przypomnijmy sobie zakończenie wiersza „Potęga smaku”, w którym nieżyjący już poeta przekornie wyjaśnia, dlaczego nie dał się uwieść komunistycznej ideologii i nie pisał ani wierszy o mądrości Stalina, ani o trudzie kołchoźnianych traktorzystek:

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

                                                Tak smaku

który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo

choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała

                                                głowa

Vaclav Havel pisał tak w 1992 roku, dzieląc się doświadczeniami z „uprawiania” polityki, jako głowa państwa: Oczywiście w polityce, tak jak i w życiu, nie da się, i nie ma sensu by mówić wszystko, od razu i do każdego. Ale nie oznacza to, że musi się kłamać. To czego potrzeba, to takt, właściwy instynkt i dobry smak (podkreślenie – J.W). Oto zaskakujące doświadczenie, które mam z “wielkiej” polityki: otóż odkryłem, że dobry smak jest ważniejszy niż podyplomowe studia w naukach politycznych. Mam na myśli kwestie formy: powino się wiedzieć, jak długo mówić, kiedy zacząć i kiedy skończyć; jak w sposób uprzejmy powiedzieć swojemu oponentowi to, czego nie chciałby usłyszeć; jak powiedzieć, zawsze to, co jest najważniejsze w danym momencie, i jak nie mówić tego, co nie jest ważne lub nieinteresujące; jak utrzymywać swój punkt widzenia bez obrażania rozmówcy; jak stworzyć rodzaj przyjacielskiej atmosfery, która czyni skomplikowane negocjacje łatwiejszymi; jak podtrzymywać rozmowę bez bycia wścibskim lub, odwrotnie, bez bycia zbyt powściągliwym (…).

Różnorakie skojarzenia mamy z politykami i polityką – najczęściej jednak jesteśmy nią, a także tymi, którzy ją uprawiają – zniesmaczeni. Tymczasem w przypadku cytowanego czeskiego polityka było inaczej – można się było od niego uczyć i klasy, i taktu.

Odsłona czwarta – Lustracja

Prezydent Havel nie był zwolnnikiem radykalnej lustracji. Ustawa czeskiego parlamentu w tej kwestii podjęta została oczywiście demokratycznie, ale wbrew rekomendacji Havla, który sprzeciwiał się zasadzie stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Uważał, że sama przynależność do komunistycznej organizacji, nie powinna automatycznie pozbawiać danej osoby prawa do sprawowania publicznej funkcji. Wg niego, każdy kandydat na takie stanowisko powinien mieć prawo do rozpatrzenia jego/jej sytuacji indywidualnie. Pisał: Zasada taka godzi w podstawowe zasady demokratycznego prawa. Teczki trzymane przez obecnie obaloną tajną policję są najwyższym, ostatecznym, jedynym i wyłącznym kryterium, stanowiącym o prawie do zajmowania stanowiska. Prawo takie jest niezbędne, nadzwyczajne i rygorystyczne. Równocześnie jednak, z punktu widzenia podstawowych praw człowieka, jest to prawo wysoce wątpliwe.

Odsłona piąta – czechosłowacki złamany duch

Czesi i Słowacy nie mieli okazji, by przeżyć polityczną odnowę 1956 roku. Zmarłego w 1953 roku stalinowskiego dyktatora Klementa Gottwalda, zastąpił Antonin Nowotny, kntynuujący opresyjny reżym poprzednika. Jego wymuszone ustąpienie dopiero w styczniu 1968, doprowadziło do spazmatycznego wybuchu demokratycznych aspiracji, zwanych Praską Wiosną, a skutecznie zdławionych przez inwazję wojsk Układu Warszawskiego w sierpniu tegoż roku. Komunizm czechosłowacki naznaczył oba narody kolektywizacją i bezwględnym zamordyzmem – np. pójście w niedzielę do kościoła oznaczało zwolnienie z pracy. Vaclav Havel zwrócił uwagę na istotną cechę represyjnego reżymu w swoim kraju, polegającego na stopniowej destrukcji ludzkiego ducha, podstawowej godności człowieka [w kraju], gdzie ludzie przeżywają swe życia w stanie nieustannego poniżenia.

Odsłona szósta – Gorzki smak wolności

Zacytowane wyżej zdanie wskazuje na niezwykłą umiejętność Havla uwydatniania istoty opisywanego przez niego zjawiska. Władza nie musiała uciekać się do spektakularnych masakr, była bowiem w stanie dokonać rzezi w duszach obywateli, którzy w jej rezultacie nie musieli być już pilnowani – strach był na tyle skuteczny, że pilnowali się sami.

Dziesięć lat po odzyskaniu wolności, na pytanie Czy warto było zmieniać system polityczny 10 lat temu twierdząco odpowiedziało tylko 55 procent Czechów (w Polsce zanotowano 67% pozytywnych odpowiedzi). By zrozumieć opisany fenomen, warto przytoczyć analizę Havla: Okres „pewności” – pewności, które były, rzecz jasna, małostkowe, banalne i samobójcze dla społeczeństwa, niemniej jednak pewności – ustąpiły czasowi wolności. Dla wielu, biorąc pod uwagę ich przeszłe doświadczenia, owa wolność musiała się wydać bezgraniczna i zatem zupełnie nie do odrzucenia. Wraz z nią, kompletnie nowe żądania pojawiły się wobec jednostkowej odpowiedzialności i dla wielu ta odpowiedzialność okazała się nieznośna. Czasami porównuję ten dziwny stan do psychozy, jaka następuje po wyjściu z więzienia, gdy więzień przywykły przez lata do życia w ramach ciasnego korytarza starannie wyznaczonych reguł, nagle znajduje siebie w dziwnym krajobrazie wolności, w którym musi mieć poczucie, że wszystko jest dozwolone, ale równocześnie jest przytłoczony przez ogromną potrzebę dokonywania decyzji każdego dnia i ponoszenia za nie odpowiedzialności.

Odsłona siódma – prawo Actona

Odosobniony (niestety) przykład Vaclava Havla, pokazuje, że polityk może być uczciwy, taktowny i mieć wyczucie dobrego smaku. Że można być odważnym, skromnym i porządnym człowiekiem, a przy okazji pisarzem, dramaturgiem i filozofem, i potem zostać prezydentem (przez trzy kadencje) i pozostać sobą – niepoczesnym, subtelnym i współczującym bliźnim osobnikiem. I potem, mimo przeszłej prezydentury, ciągle być pisarzem, dramaturgiem i filozofem, który potrafił nie tylko prawić w swym pisaniu o godziwym życiu, ale i sam starał się zacnie żyć. Że stwierdzenie Johna Emericha Actona, iż władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie nie zawsze się potwierdza, a w wypadku Vaclawa Havla, zupełnie nie ma sensu.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply