W stronę szczęścia

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Czy postanawiając sobie, że będę szczęśliwszy, mogę uczynić z siebie osobę bardziej zadowoloną z życia? A jeśli tak, to czy można nauczyć się być bardziej szczęśliwym? Ile jest prawdy w powiedzeniu, że poczucie przygnębienia często jest odzwierciedleniem emocjonalnego bankructwa? Czy istotnie większość z nas żyje, by kupować rzeczy, zamiast nabywać je po to, by żyć? Czy to przypadkiem nie sami sprowadzamy na siebie stan ubóstwa czasu przez to, że żyjemy w ciągłym stresie, nieustannie poganiamy samych siebie, jesteśmy przepracowani i stale wydaje się nam, że jesteśmy w tyle z robotą? Dlaczego salowa, która czuje, że tym, co robi, przynosi pozytywną zmianę w życiu pacjenta, jest szczęśliwsza niż ci lekarze, który nie doświadczają poczucia sensu w swej pracy? Na te i wiele innych intrygujących pytań przynosi odpowiedź Tal Ben-Shahar w swej fascynującej książce W stronę szczęścia.

Możemy się czasem zastanawiać, dlaczego tyle uwagi poświęca się obecnie tematowi psychologii pozytywnej. Powodem jest to, że mimo iż wzrasta poziom życia i zamożność społeczeństwa, a do ułatwienia codziennego życia służy nam coraz więcej technicznych urządzeń, nie tylko, że nie maleje liczba osób cierpiących na depresję, ale znacząco wzrasta. Tal Ben-Shahar wiąże tę smutną statystykę z następującą obserwacją – przykładaniu zbytniej wagi do wzbogacania się materialnego, towarzyszy zwykle ubożenie świata wartości duchowych, bowiem często pogoni za mamoną i prestiżem nie da się pogodzić z dbałością o wartości moralne, takie jak troska o innego człowieka, szacunek dla niego lub uczciwość; i w rezultacie uczestniczenie w wyścigu szczurów prowadzić może do emocjonalnego bankructwa.

Co robić, by nie przeoczyć momentu, w którym zatracamy się i trafiamy na diabelską bieżnię, z której tak trudno zeskoczyć? Pomocny bywa regularny przegląd jakości naszego życia – oddanie się autorefleksji, pytanie siebie, czy żyję tak, jak chciałbym; czy mam dosyć czasu dla swoich najbliższych; czy dbam o swój rozwój duchowy – czy, w wypadku, gdy jestem wierzący – mam czas dla Boga; czy kultywuję swoje zainteresowania, pasje, hobby; czy w harmonogramie moich zajęć jest czas na odpoczynek, zabawę z dziećmi, urlop; czy nie zaniedbuję swojego zdrowia; czy w istocie muszę tyle pracować, ile pracuję, itd. Oczywiście, nie zawsze możemy skorygować schemat naszej pracy i czasami naprawdę nie mamy wyboru. Zostajemy w niej dłużej, bierzemy nadgodziny lub pojawiamy się w miejscu pracy w sobotę, bo albo wymaga tego pracodawca, albo czekające na zapłacenie rachunki. Chociaż, gdy chodzi o zobowiązanie finansowe, są one przecież wynikiem moich wyborów i znów czasem warto sobie zadać pytanie, czy naprawdę muszę jeździć aż tak kosztownym samochodem, czy naprawdę potrzebna była mi łódka, skoro nie mam czasu, by na niej popływać, bo muszę poświęcić go na zarabianie na to, by ją spłacać?

Dotykamy tu istotnej kwestii sprecyzowania ważności spraw, w które angażujemy się w życiu. Ponieważ czas dany nam tutaj, na tej Ziemi, jest ograniczony, logicznym byłoby skupienie się na tym, co jest dla nas najistotniejsze, co mniej lub bardziej bezpośrednio wiąże się z celem (celami), który nakreśliliśmy sobie w życiu. Warto wiedzieć, czy zmierzamy w wyznaczonym sobie kierunku, czy też błąkamy się po manowcach, pozwalając, by to okoliczności decydowały (zamiast nas samych), gdzie aktualnie w naszym bycie się znajdujemy. By nie być zabawką w rękach losu, takie podstawowe zadanie musimy odrobić. Pomocna w tym może być sugestia autora, by w miarę posuwania się w latach, stopniowo precyzować coraz bardziej swoje priorytety. Kiedy jesteśmy bardzo młodzi, wydaje się nam, że potrafimy w życiu zrobić wszystko. Szybko jednak uzmysławiamy sobie, że to, co możemy, niekoniecznie jest tożsame z tym, czego chcemy. Zwykle pod koniec naszych lat trzydziestych, przychodzi refleksja, że ze względu na uciekający coraz szybciej czas, powinniśmy w naszych działaniach bardziej skupić się na tym, czego naprawdę chcemy. Piszący te słowa, dobrze zdający sobie sprawę, że towarzyszy mu już smuga cienia, idzie jeszcze dalej i koncentruje się głównie na tym, czego naprawdę, naprawdę chce. Wiedząc to, możemy wreszcie zbliżyć się do stanu, w którym staramy się raczej wyrazić siebie niż zaimponować, czy też przypodobać się innym. Oczywiście większość z nas potrzebuje aprobaty i zachęty bliźnich, ale przykładanie zbyt wielkiej wagi do tego, co o nas myślą, jest zgubne bowiem, gdy są zadowoleni, to oceniają nas pozytywnie, a gdy są skwaszeni, to i mniej skorzy do pochwał.

Książka, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu, zwraca uwagę na to, że zamiast pogrążać się w rozpaczy z powodu negatywnej odpowiedzi na pytanie, czy jestem szczęśliwy, należy zadawać sobie inne, a mianowicie: co zrobić, aby uczynić swoje życie źródłem prawdziwej satysfakcji.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply