Jesień życia

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Wyobraźmy sobie, że przedstawiciel innej, pozaziemskiej cywilizacji, próbuje pojąć, jak wyglądają ludzie, na podstawie naszych reklam telewizyjnych i prasowych. Po obejrzeniu niezliczonych materiałów, przygotowuje raport, używając w nim naszego języka. Pisze mniej więcej tak: ludzie, poza nielicznymi wyjątkami, są bardzo młodzi, zdrowi, wysportowani, szczupli, ich strój podkreśla ich seksualność, są stale uśmiechnięci i sprawiają wrażenie bardzo szczęśliwych istot.

Nie ma wątpliwości: żyjemy w świecie, który promuje młodość, zdrowie i sukces, a tak nagminne i nieuchronne zjawiska jak choroba, starość i śmierć w tych kanonach już się nie mieszczą. Są wprawdzie dostrzegalne, ale traktowane wstydliwie, wręcz z zażenowaniem; a oblicze śmierci zaciera się specjalnymi pomadami w domach pogrzebowych. Kwitnie gałąź medycyny, skupiająca się na chirurgicznym usuwaniu widomych, fizycznych oznak starzenia się. Na starych ludzi patrzymy z litością i pobłażaniem. Dzieci ze zdziwieniem czytają w podręcznikach historii o przeszłych cywilizacjach, w tym o antycznej Grecji, gdzie rządy spoczywały w rękach starszyzny, bowiem wówczas zaawansowany wiek kojarzono z doświadczeniem, wiedzą i mądrością, a nie z szeroko pojętym niedołęstwem, jak to ma miejsce obecnie.

Oczywiście, samo pojęcie starzenia się jest niesłychanie względne, i każdy z nas pamięta rozmowy ze szkoły średniej, kiedy to mówiliśmy o starszej siostrze naszego kolegi, która właśnie skończyła dwadzieścia dwa lata – ale stara. Kiedy i nas dopadły te dwie dwójki, wydawało się nam, że czterdziestolatki, to mają już życie za sobą. Potem z trwogą patrzeliśmy na to, jak nasze dzieci dojrzewają i przez to czynią nas starszymi. Aż wreszcie doszliśmy do momentu, w którym słowa sędziwego już wówczas Miłosza, który oświadczył, że najważniejsze to przeżyć dwie kosy, czyli 77 lat, bo potem to już się można zrelaksować, do nas przemówiły, i pomyśleliśmy sobie, że może coś w tym jest. No cóż, żarty żartami, tymczasem, faktem jest, że większość z nas starości się obawia.

Przechodzenia do dojrzałego już wieku często skłania do refleksji nad własnym życiem, do spojrzenia na nie z dalszej perspektywy, do sporządzania jego bilansu. Niestety, przygotowany przez nas rachunek osiągnięć i porażek na ogół wydaje się być raczej negatywny. Jakoś nie cieszą nas przeszłe sukcesy – choć każdy je ma – a składa się na ich listę już sama niepoliczalna liczba dobrych uczynków, które dokonaliśmy, nie mówiąc o codziennym heroizmie, jakim jest stawianie czoła przeciwieństwom losu. A jednak gryzie nas sumienie, toczą nas wątpliwości, prześladuje nas wstyd za błędy, zaniechania i krzywdy, jakie w życiu wyrządziliśmy innym ludziom. Zdarza się, że żyjemy w niewoli pamięci o mniej lub bardziej fortunnych aspektach naszej przeszłości. Niezapomniana Irena Kwiatkowska podzieliła się kiedyś taką refleksją:

[Trzeba] się pilnować, żeby nie żyć przeszłością. Wielu ludzi tylko pozornie żyje tu i teraz, w rzeczywistości są mieszkańcami odległych czasów. Jedni żyją pięć lat temu, inni dwadzieścia albo nawet pięćdziesiąt. Rozpamiętują: “Szkoda, że nie wyjechałem do Ameryki… Chociaż może jednak lepiej, że zostałem… Ale z drugiej strony, gdybym wyjechał, byłbym bogaty”. Albo: “Szkoda, że ożeniłem się z Zosią, a nie z Marysią”. Albo: “Taki byłem wtedy piękny i młody, nie to co teraz”. I tak w kółko.

Zachowujemy się tak, jak gdyby zamknęły się na dobre za nami mosiężne drzwi, pieczętujące na wieki nie zawsze chlubną spuściznę. Tymczasem tak być nie musi. Posłuchajmy słów wspomnianego już poety:

We własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodu naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny.

Oznacza to, że póki starcza tchu, do ostatniej naszej ziemskiej chwili, możemy pracować nad ulepszaniem siebie, bowiem – choć istotnie – przeszłości nie da się zmienić, można zmienić jej interpretacje. Wątpimy, że to możliwe? Spójrzmy więc na to, jak żyli niektórzy święci – co i jak robili, i czym się czasem trudnili, zanim swym późniejszym, odmienionym życiem zasłużyli na boski panteon. Parafrazując innego znakomitego polskiego poetę, również, niestety też już nieżyjącego, moglibyśmy powiedzieć:

Niech nie opuszcza cię twoja siostra Nadzieja!

Nadzieja bowiem jest wyzwoleniem z otchłani rozpaczy.

Inne źródło lęku przed starzeniem się zasadza się na naszej niezgodzie na tymczasowy charakter przywilejów, jakimi jesteśmy obdarzeni. Gdy chodzi o nie, to nie wszyscy są równie obdarzeni i niektórzy, kiedy dopada ich starość, mają więcej do stracenia, niż inni. Do przywilejów tych należy zdrowie, przekładające się na sprawność fizyczną i umysłową, atrakcyjny wygląd i moc społeczna, wyrażającą się władzą, dobrym dochodem, prestiżem, sławą i siłą perswazji z nich wynikającą. Gdy ich zabraknie, mamy do czynienia, z najogólniej mówiąc, niemocą, która może na przykład wyrazić się niedołęstwem fizycznym lub umysłowym. Utrata przywilejów jest bolesna, oznacza bowiem, przynajmniej teoretycznie, pozbawienie wolności i stanie się zależnym od innych.

Tak jednak stać się nie musi, upływowi jednych przywilejów może towarzyszyć proces wzbogacania się o nowe – kolejne doświadczenia, życiową mądrość, powiększający się dystans wobec trywialnych i pozornych wartości, a także towarzyszącą mu cierpliwość i pogodę ducha. Zmiana perspektywy otworzyć może nowe, dotychczas nieznane horyzonty: zachęcać do dzielenia się zamiast gromadzenia; pomagania zamiast współzawodnictwa; wyzbycia się pychy na rzecz pokory; zastąpienia arogancji sztuką kompromisu, a niecierpliwej nietolerancji – wyrozumiałością i współczuciem. Tak oto, starzejąc się, stajemy wreszcie, jeśli nie udało się nam to dotychczas, przed szansą wielkiej wygranej – doświadczenia szczęścia.

 

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel – praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek “Contact” (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i “Language and Schizophrenia” oraz tomiku wierszy “Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/).

Janusz Wróbel – college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, “Balance and Harmony.” Married with five children. Author of the books “Contact” (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).

This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply