Poprawianie świata. Część 2: Korekty u siebie

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Ktoś nas źle traktuje, czujemy się niekochani, niedocenieni, ignorowani. Ogarnia nas złość, smutek, zaczynamy się nad sobą użalać, czasami siebie obwiniać, w końcu przestajemy się lubić i samoocena szybuje zdecydowanie w dół. Niektórzy buntują się przeciwko oczywistej niesprawiedliwości, której doświadczają i planują zemstę – chcieliby ukarać krzywdziciela. Skoro traktuje nas podle, niech i sam doświadczy, jak smakuje cierpienie – za zło złem odpłacimy.

Jednym z najprostszych i zarazem najskuteczniejszych sposobów zaszkodzenia innemu jest obmowa, plotka, posianie wątpliwości wobec kogoś poprzez, na przykład, podważenie jego lub jej uczciwości. I w rezultacie, tego, lub tę, która wobec nas zawiniła, wezmą ludzie na języki. Interesująco i przenikliwie o niebezpieczeństwie posługiwania się niesprawiedliwym słowem pisze w trzecim rozdziale swojego listu Święty Jakub:

Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo.

Warto zdać sobie sprawę, że złym słowem świata nie poprawimy. Wypowiadając kłamstwo, potwarz lub obmowę, wydajemy na świat wroga, który wcześniej czy później, obróci się przeciwko nam.

A jeśli o wrogach mowa, to gdy chodzi o naszych najbardziej prywatnych, jednym z groźniejszych jest zniechęcenie, prowadzące do niewiary w to, że podejmowane przez nas działania mogą coś w świecie zmienić. Owszem, świat, w jakim przyszło nam żyć, daleki jest od doskonałości. Oczywistość ta nie daje nam jednak prawa do tego, by psuć go jeszcze bardziej. W momencie, w którym zgodzimy się na to, by w pełni wziąć odpowiedzialność za swe własne życie, dojrzymy niezliczone możliwości wpływania na nie i w ten sposób doskonalenia go.

Dobrze jest zacząć od swego najbliższego otoczenia. Bałagan, chaos, zakurzone meble nie sprzyjają sile i klarowności myślenia i woli. Istnieje współzależność między naszym osobistym nieporządkiem, który powodujemy i tolerujemy, a ograniczoną motywacją i brakiem wiary we własne siły. To, co nas otacza, ma zasadniczy wpływ na nasze funkcjonowanie. Gdy jesteśmy poza domem, musimy niestety czasem tolerować niezdrowe, a nawet toksyczne otoczenie. Kiedy jesteśmy jednak we własnym mieszkaniu, powinniśmy dbać o to, by obraz, jakie nasze oczy przekazują mózgowi, nie prowadziły do jego zmęczenia bałaganem, którego przykładem może być niezaścielone łóżko, porozrzucane ręczniki w łazience, brudne naczynia okupujące przez wiele dni zlew, stosy prania czy nieposegregowana poczta, której brakuje stałego miejsca na przechowywanie. Ponieważ prawie codziennie musimy się zmagać z większymi lub mniejszymi problemami i wyzwaniami, dbanie o otoczenie w jakim żyjemy, powinno stać się także naszą codzienną rzeczywistością. Zewnętrzny porządek i estetyka sprzyjają bowiem konstruktywnemu myśleniu, poszukiwaniu skutecznych rozwiązań dla spraw, które nas trapią i podejmowaniu właściwych decyzji.

Nie bójmy się poprawiać świat. Nawet najmniejsza korekta, najdrobniejsze udoskonalenie dokonane w naszym życiu, a więc, powiedzmy, decyzja o tym, by wstać o pięć minut wcześniej, by potem uniknąć stresu, że możemy nie zdążyć na czas; kwadrans poświęcony na gimnastykę; uwaga przy doborze składników naszego pożywienia; rozsądek przy decydowaniu o tym, jakich zobowiązań możemy się podjąć, by im skutecznie podołać bez uszczerbku dla innych, istotnych aspektów naszego życia, w tym rodziny i zdrowia; odpowiednio długi czas poświęcony na wypoczynek – to tylko parę z przykładów na to, że gdy tylko nad tym popracujemy, możemy znacząco zwiększyć pozytywny wpływ na jakość naszego życia.

Dlaczego wysiłek, o którym piszę, jak warty podjęcia? Im lepiej fizycznie i psychicznie jesteśmy przygotowani do codziennych wyzwań, tym lepiej im sprostamy; im bardziej pozytywnie i życzliwie będziemy nastawieni do ludzi, z którymi mamy do czynienia, tym efektywniej rozwiązywać będziemy przy ich pomocy nasze problemy; im pogodniejsi i mniej nerwowi będziemy w kontaktach z naszymi najbliższymi, tym łatwiej i przyjemniej będzie się im żyło. I świat stanie się, przynajmniej dla kilku osób, a w tym i dla nas – po prostu lepszy.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply