Szpital

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Termin szpital pochodzi od niemieckiego słowa spital. Źródłem jest łaciński wyraz hospes, oznaczający obcego lub cudzoziemca, czyli gościa. Innym rzeczownikiem, utworzonym tego słowa, jest hospitium, czyli w przeszłości, miejsce oferujące gościnę dla przybyłego wędrowca. Stąd niedaleko już do dzisiejszego wyrazu hospital. W dawnym użyciu, hospitium konotowało specjalną relację pomiędzy gościem, a roztaczającym nad nim opiekę schroniskiem. Patronat tego typu odznaczał się otwartością wobec obcych, gościnnością i przyjaznym przyjęciem. Poprzez mechanizm metominii (zastępowanie jednego terminu innym – np. powiedzenie głowa zamiast rozum lub Biały Dom zamiast prezydent), oryginalny łaciński termin zaczął oznaczać pokój gościnny, zajazd, a później hotel. Dzięki wpływowi języka angielskiego, polszczyzna wzbogaciła się także o takie słowa jak hostel i hospicjum.

Według Wikipedii, w IV wieku, biskup Bazyli Wielki założył pierwsze hospicjum, nazwane „Miastem Miłosierdzia”, przeznaczonym dla ludzi w potrzebie – wędrowców, bezdomnych i chorych. Ośrodki biskupa rozprzestrzeniły się, przybierając nazwę bazyleje. Od XII wieku szpitale zaczęły się bardziej masowo pojawiać w Europie i do czasów Rewolucji Francuskiej, były prowadzone wyłącznie przez zakony, które opiekę nad chorymi miały zapisane w swych regułach. W Polsce tradycję budowy szpitali rozpoczęli cystersi już w XII wieku, kiedy powstały pierwsze przybytki tego typu przy kościele Najświętszej Marii Panny we Wrocławiu i Jędrzejowie.

Według najstarszych zapisów w języku polskim, termin szpital został użyty na nazwanie przytułku dla ubogich przy plebanii. „Słownik języka polskiego” pod red. W. Doroszewskiego podaje, że w staropolszczyźnie szpital oznaczał przytułek dla ludzi bezdomnych, biednych, starych, schorowanych, przytaczając następujący zapisek:

Szpital [przeznaczony jest] dla wszelkich ubogich i nie chorych, lecz potrzebujących wyżywienia, okrycia i przytułku.

Znaczenie słowa szpital zawiera więc w sobie miłosierdzie, a okazywanie go leżącym tam pacjentom jest do dziś nieodłączną częścią wykonywanej tam przez personel szpitala pracy, która jest nie tylko zajęciem – jest misją, powołaniem i posłannictwem. Ten tak głęboko humanitarny aspekt wykonywanej tam posługi bliźnim stał się dla nas oczywistością – stąd takie oburzenie wywołują bardzo nieliczne, zatem też i bardzo spektakularne przypadki zaniedbań, bezduszności czy braku poszanowania dla godności pacjenta przez personel szpitala.

Podczas niedawnego pobytu w szpitalu wiele się nauczyłem, w tym także o sobie. Ze smutkiem stwierdziłem na przykład, że mimo, iż staram się ulżyć cierpieniom duszy innych, nie nadawałbym się do niesienia ulgi ich ciałom. Tym bardziej jestem wdzięczny za to, że my, aktualni i potencjalni pacjenci, możemy liczyć na tak bardzo oddanych pracowników służby zdrowia (nawiasem mówiąc logiczniej byłoby Ich nazywać służba chorym).

Szpital, to pole bitwy, w tym i o życie, między zmasowanym cierpieniem chorych, a zdeterminowanym poświęceniem niosących im pomoc. Przenikają się w nim boleść, żałość i smutek z nadzieją i radością, będącymi rezultatem heroizmu personelu medycznemu. W szpitalu wita się nowe życia, ale czasami i żegna się je. Jak w soczewce, penetruje się w nim nasze ziemskie bytowanie; zarówno przychodzenie, jak i odchodzenie.

Chciałbym na zakończenie podzielić się uwagami ks. Tischnera ze wstępu do Jego książki „Ksiądz na manowcach”, bowiem idealnie wyrażają także i moje odczucia po pobycie w szpitalu:

Pierwszy etap choroby nie był bolesny. Wiązał się natomiast z nowym odkryciem: niesłychanego skupienia ludzkiej dobroci, która chce pomóc choremu. Wiadomo, z jakimi trudnościami boryka się polska służba zdrowia. Ale stosunkowo mało wiadomo, ile dobrej woli, wysiłków i poświęceń podejmują ludzie w bieli, by pokonać chorobę – ten przewrotny wynalazek szatana, którego celem ma być zabijanie miłości do życia. Dlatego niech mi będzie wolno złożyć tę książkę w ręce lekarzy, szczególnie moich lekarzy, moich pielęgniarek, jako wyraz hołdu i wdzięczności za objawienie starej, a przecież wciąż nowej prawdy o człowieku, który jako jedyna istota na tym świecie potrafi zło dobrem zwyciężać.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply