Nie tylko o Amatrice

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

nie-tylko-o-amatrice-ilustracja-1Kilka miesięcy temu Amatrice, położone około 160 kilometrów na północny wschód od Rzymu, doświadczyło dewastującego trzęsienia ziemi, w którym zginęło blisko trzysta osób, a bardzo wiele rodzin utraciło swe miejsce do życia. Jak zwykle w takich wypadkach, pojawia się pytanie, dlaczego ludzie doświadczają takich cierpień? Przypomnę więc w związku z tym, o czym już kiedyś pisałem – trzęsienia ziemi, powodzie czy erupcje wulkanów są aktami natury, których uniknąć nie sposób.

Z kolei cierpienia ludzi w obozach zagłady czy tortury i poniżenia tych, którzy żyją w krajach wciąż rządzonych przez totalitarne reżymy, są aktami ludzi, którym Bóg dał wolną wolę czynienia dobra lub zła. Dana nam wolność wyboru może być największym darem, jeśli właściwie użyta, ale może stać się przekleństwem, gdy obrócimy ją przeciwko moralnemu porządkowi.

Człowiek jako gatunek, wydaje się mieć niewyczerpane zasoby zapału, energii i zdolności do pokonywania trudności, lecz jako jednostka, w obliczu dramatu, ulega czasem pokusie bezdennej rozpaczy. Z drugiej jednak strony, wśród lamentu ofiar da się słyszeć głos tych, których na miejsce nieszczęścia przywiodło współczucie i nadzieja. Tak to już jest, że bezmiar tragedii jednych, często uruchamia niezmierzone pokłady dobra u innych. Amatrice nie pozostało bez pomocy.

Codziennie jesteśmy świadkami bezprzykładnego heroizmu ludzi, którzy ryzykują swe życie, by stworzyć warunki do dokonania się kolejnego cudu ocalenia. Niezmierzone rzesze ludzi decydują się udzielić pomocy materialnej, instytucje państwowe i charytatywne uruchamiają przygotowane na takie okoliczności procedury, tak by nieodzowne wsparcie dotarło najszybciej, jak to możliwe, do potrzebujących.

Nic i nikt nie wypełni pustki po tych, którzy zginęli w trzęsieniu ziemi; żadne pocieszenie nie wymaże bólu utraty, którego doznają najbliżsi ofiar; żaden pomnik nie zastąpi osoby, która odeszła. W ogromie spustoszenia nie możemy jednak nie dostrzec ogromu dzieła dokonywanego przez niestudzonego ducha ludzkiej pomocy i współczucia. Czyni on wyłomy w czeluści smutku, dopuszczając do niej zalążki nadziei, bez której dalsze życie wydaje się niemożliwe.

Bywa i tak, że zarzewie podniesienia z rozpaczy dokonuje się w inny sposób. Tak było w wypadku chrześcijańskiego żłobka i przedszkola, do którego przed wieloma laty trafiliśmy szukając miejsca opieki dla naszych, wówczas malutkich, dzieci. Ujęła mnie tam nie tylko życzliwość i oddanie personelu, ale także jakiś trudny do nazwania duch miłości, panujący w tym miejscu. Powiedziałem o tym właścicielce żłobka. Moje spostrzeżenie skłoniło ją do opowiedzenia mi historii jego powstania. Okazało się, że po latach starań się o dziecko, wreszcie los uśmiechnął się do opowiadającej mi o tym kobiety i jej męża. Niestety radość z narodzenia dziecka nie trwała długo. Zaledwie po czterech miesiącach życia, dziewczynka zmarła. Rozpacz niepocieszonej mamy doprowadziła ją do głębokiej depresji. Całe dnie spędzała w łóżku, większość czasu płacząc. Którejś nocy przyśniła się jej zmarła córeczka. We śnie wyglądała pięknie, co więcej, mimo swego paromiesięcznego wieku, umiała już mówić. Powiedziała do śniącej kobiety mniej więcej tak: „Mamo, jestem już u Pana Boga i jestem bardzo szczęśliwa. Jedynym moim smutkiem jest to, że ciągle płaczesz. Nie chcę, żebyś więcej płakała i proszę cię, żebyś zajęła się innymi malutkimi dziećmi, które żyją i potrzebują pomocy.” To właśnie ten sen zrodził myśl założenia żłobka i przedszkola, nazwanego zresztą imieniem zmarłej dziewczynki.

Doznane nieszczęście bywa inspiracją do zbudowania czegoś większego niż własny ból. Na takiej zasadzie działa stowarzyszenie Anonimowych Alkoholików, gdzie żyjące już lata w trzeźwości osoby dotknięte chorobą alkoholową pomagają innym, próbującym podnieść się z nałogu, uczestnicząc regularnie w spotkaniach i będąc sponsorami nowoprzybyłych. Nawiasem mówiąc, tego typu wsparcie dla bliźnich, może mieć dodatkowy, dobroczynny wymiar dla osoby pomagającej, co uzmysłowił mi pewien znajomy, który na moją uwagę, że podziwiam go, że już od dwudziestu lat swej trzeźwości uczestniczy codziennie w spotkaniach AA, pomagając innym, skromnie sprostował mój sposób myślenia mówiąc: „to nie oni mnie potrzebują, to ja ich potrzebuje, żeby sobie codziennie przypominać, gdzie byłem i gdzie wrócić mogę, jakbym znowu zaczął pić.”

Nie jest przypadkiem, że spora ilość terapeutów, z sukcesem zajmujących się leczeniem uzależnień, ma własną historię walki z nałogiem. Rozliczne grupy wsparcia dla osób dotkniętych przewlekłymi, często trudno uleczalnymi chorobami, prowadzone przez „weteranów” danych schorzeń, często dla osób, które właśnie zostały powalone ubezwłasnowolniającymi lub stygmatyzującymi wymiarami schorzenia, otwierają drzwi do powrotu do społecznego funkcjonowania, uczą, jak żyć z, a często nawet wbrew – chorobie.

Innym, niespodziewanym, ubocznym skutkiem schorzenia może być uświadomienie sobie osoby nim dotkniętej, ile przyjaznych, oddanych ludzi ma ona wkoło; jak bogata jest życzliwością bliźnich. Z kolei, dla innych, zniewalające choroba może być lekcją w nabyciu sztuki umiejętności przyjęcia pomocy, a tym samym wzniesienia się ponad dumne ego.

Choć niejednokrotnie przychodzi nam zżymać się na innych, choć doskwierają nam ich przywary, to właśnie ludzie wokół nas – i to nie tylko najbliżsi, ale często i osoby zupełnie nam nieznane, zamieszkujące inne kraje – są największym darem, jaki oprócz życia mamy, o czym często przekonujemy się dopiero wówczas, gdy spotyka nas nieszczęście.

nie-tylko-o-amatrice-ilustracja-2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply