Franciszka recepta na szczęśliwe życie – część I

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

 Franciszka recepta na szczęśliwe życie – część I - ilustracja 1

Jednym z wiodących tematów Poradnika jest szczęście – jego składniki, okoliczności sprzyjające jego rodzeniu i rozkwitaniu, i drogi do jego osiągnięcia. Nic dziwnego, że jestem wyczulony na wszelkiego rodzaju przekazy, które ubogacają moją wiedzę o nim, jak też i jego rozumienie. Śledząc wizytę papieża Franciszka w Polsce, wsłuchując się w jego przepełnione miłosierdziem, miłością i mądrością homilie, zdałem sobie sprawę, że dostarczają słuchaczom klarownych wskazówek na to, jak uczynić życie szczęśliwszym. Pozwolę więc sobie podzielić się z Czytelnikami moją interpretacją słów Ojca Świętego, rozumianych pod kątem nici przewodniej tych artykułów, czyli pytania: jak żyć, by czas dany nam tutaj stał się w głównej mierze źródłem satysfakcji, a nie frustracji. Sugestie papieża przedstawię w porządku chronologicznym, począwszy od uroczystości na Wawelu, nie pomijając jednakże mniej oficjalnych wystąpień, w tym przekazów papieskich z okna na Franciszkańskiej.

Mieć tożsamość

Wśród zawiłych i nieprzewidywalnych dróg życiowych jedno jest pewne, a mianowicie to, że nieustannie będziemy musieli dokonywać wyborów. Tym trudniej będzie sobie z nimi radzić, im mniej świadomi będziemy swych wartości, przekonań i wierzeń; tym łatwiej, gdy będziemy mogli odwołać się do busoli, na którą się składają. Zrozumienie tego, skąd przychodzimy, co nas ukształtowało, z czym się identyfikujemy, daje nam korzenie. Bez nich trudno jest wznieść się bezpiecznie, by sięgnąć po nowe horyzonty, a może nawet przyprawić sobie skrzydła i poszybować, by odkryć nowe światy. Dzięki poczuciu identyfikacji etnicznej, religijnej i kulturowej, nie grozi nam zagubienie się w nieogarniętym bazarze idei, pokus i zgubnych fantomów. Skoro wiemy skąd jesteśmy, wiemy dokąd wrócić.

Wybaczyć

Papież wymienił dwa typy pamięci: dobrą (pozytywną) i złą (negatywną). Ta ostatnia karmi się wspomnieniami krzywd, uraz i niesprawiedliwości. Najczęściej skupia się na złu, zwłaszcza, jak podkreślił Franciszek, popełnionym przez innych. Nic dziwnego, że prześladuje nas myśl o zemście, odrzuceniu i pogardzie. Wypełnia nas zacietrzewienie, gniew i gorycz, które zniewalają i kładą cień na tym, co mogłoby być źródłem szczęścia. Ktoś powiedział, że jedna minuta złości pozbawia nas sześćdziesięciu sekund radości. Z kolei pamięć dobra ma moc wyzwalającą, bowiem dzięki niej wznosimy się ponad bagaż wspomnień, będący na postronku rozpaczy. By wybaczyć, trzeba podjąć prawdziwy wysiłek dojrzenia dobra w innym, a czasem jest ono dobrze skrywane.

Cieszyć się ze swoich osiągnięć

Świadomość przebytej drogi i radość z powodu osiągniętych celów dają siłę i pokój wewnętrzny, aby sprostać wyzwaniom chwili obecnej.

Jakże czasami trudno obdarzyć samych siebie uznaniem za pokonanie trudności, owocny wysiłek, dobrze wykonaną pracę. Piętrzymy przed sobą wymagania, podnosimy wyżej poprzeczkę, ulegamy zwątpieniu, czy w istocie dokonaliśmy czegoś znaczącego. A skoro jesteśmy tak wymagający wobec siebie, trudno nam przychodzi uznać i osiągnięcia drugiego i wówczas albo minimalizujemy je, albo zazdrościmy. Nic dziwnego, że tak rzadko usłyszeć można słowa szczerego uznania od bliźnich. Zacznijmy więc od siebie, próbując dostrzec i docenić swoje dokonania. Będzie nam z sobą lepiej i, jak Franciszek podkreślił w cytowanym zdaniu, nabierzemy sił do tego, by skutecznie zmierzyć się z nowymi zadaniami.

Oswoić śmierć

Na nic zda się udawanie, że śmierci nie ma. Biorąc pod uwagę, że umierają ludzie w różnym wieku, począwszy od noworodków, trzeba powiedzieć, że właściwie każdy przeżyty dzień jest zwycięską z nią bitwą. To jednak, kto wygra wojnę, jest z góry przesądzane. Maciej Szymon Cieśla miał 22 lata, gdy zmarł na początku lipca i nie doczekał przejazdu tramwajem z papieżem na błonia. Bolejemy nad tym i w wymiarze ziemskim fakt ten zsyła głęboki smutek szczególnie na tych, którym zmarły był znany i bliski. Innego wymiaru nie znamy, ale jeśli wierzymy, to wiemy, że taki istnieje. Zatem, prowadząc życie w wierze w Chrystusa, nie zmierzamy ku śmierci, tylko do spotkania z nim; do szczęścia, jakiego pojąć tutaj nie jesteśmy w stanie. A z tej perspektywy, możemy się i cieszyć, wiedząc, że Maciej jest już w najlepszych z możliwych rąk. Czyż warto zatem zamartwiać się tym, że którego dnia stąd odejdziemy?

Wystrzegać się pychy i być dla innych w sposób bliski i konkretny

(…) Pan nie utrzymuje dystansów, ale jest bliski i konkretny, jest między nami i troszczy się o nas, nie decydując za nas i nie zajmując się kwestiami władzy. Woli On bowiem pozwolić się ogarnąć przez to, co jest małe, w przeciwieństwie do człowieka, który dąży, by posiadać wciąż coś większego. Pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką i jest wielką pokusą, która stara się wkraść wszędzie; dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność – to subtelnie Boskie.

Dziwne to słowa dla nas, zagonionych za zapewnieniem sobie godziwego bytu, środków na opłacenie rachunków, studiów dzieci i zagwarantowanie sobie materialnie jako takiej starości; dla nas, wypełniających bilet na loterię, bo wygrać będzie można 500 milionów; dla nas, czytających z wypiekami na twarzy o ugodzie rozwodowej znanej aktorki, opiewającej na 250 milionów; dla nas, którym marzą się sportowe kabriolety… Dziwny to Człowiek, który mówiąc o marzeniach o wielkości, sławie i władzy, umieszcza je w kontekście „tragicznie ludzkim”, przeciwstawiając im małość, bliskość i konkretność boską. Cóż, daleko nam do subtelności Pana, ale otrzymujemy wskazówkę, by zamiast tracić czas (a więc i życie), na zajmowanie się fantomami, iluzją i ułudą, dostrzec piękno i szczęście, tkwiące w codzienności i zanurzonych w niej kochanych przez nas ludzi, którym okazać możemy konkretną bliskość przez użyteczne czynności – zajęcie się wnukami, podlanie kwiatków, ugotowanie smacznej zupy…

Za dwa tygodnie dalsza garść papieskich wskazówek.

Franciszka recepta na szczęśliwe życie – część I -ilustracja 2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply