Szerzenie dobra

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Szerzenie dobra - ilustracja 1

Ostatnie wydarzenia w Paryżu nie tylko sprowadziły na nas poczucie grozy, przygnębienia, smutku, współczucia wobec ofiar i bliskich im ludzi, gniewu, bezsilności i zachwiania nadziei na bezpieczną przyszłość – by wymienić zaledwie kilka z emocji, które nas dotknęły, ale także i refleksję nad kruchością, tymczasowością i nieprzewidywalnością naszego bytu. Najprawdopodobniej bowiem żadna z wybierających się piątkowego wieczora osób na koncert lub kolację do ulubionego bistra, nie pomyślała, że będzie to jej ostatnie wyjście z domu, do którego już nigdy miała nie wrócić.

Jak poradzić sobie z tą mieszaniną czasem sprzecznych (i beznadzieja, i złość) uczuć, jak nie poddać się lękowi, poczuciu niepewności, pokusie osunięcia się w mroki wyobraźni, snującej apokaliptyczną wizję przyszłości, która niechybnie oczekuje nasze dzieci?

Przede wszystkim, musimy przypomnieć sobie to, o czym dobrze wiemy, co jest oczywistością, z którą jednak nie jest nam po drodze, więc spychamy ją w podświadomość. Jest nią prawda o tym, że nie wiemy, co jest nam pisane, że nie znamy “dnia ani godziny”, że nastawiamy budzik na godzinę poranną, ale żadnej pewności nie mamy, że jej dożyjemy. Gdybyśmy tej wiedzy o naszej niewiedzy byli ustawicznie świadomi, paraliżowałoby to nasze działania, niwelowałoby wszystkie plany w zarodku, uczyniłoby nasze życie nieznośnym. Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak tylko kontynuować naszą codzienną rutynę, na przykład udając się do pracy samochodem, mimo, iż może przytrafić się nam śmiertelny wypadek. A jeśli chodzi o rozważanie możliwości stania się ofiarą ataku terrorystycznego, to jeśli już musimy o tym myśleć, weźmy pod uwagę taką możliwość w kategorii prawdopodobieństwa zbliżonego do zginięcia na skutek uderzenia cegłówki, która spada na nas z dachu, zerwania się windy, którą wjeżdżamy na 13 piętro, gdzie mieści się nasze biuro lub zjedzenia zatrutej potrawy, zaserwowanej nam przez przyjaciół podczas kolacji, na którą nas zaprosili. A jeśli potrzebujemy tak zwanych “twardych” dowodów statystycznych, sprawdźmy ilość miesięcznych, śmiertelnych ofiar wypadków drogowych w naszym stanie lub województwie i porównajmy z liczbą ofiar zamachów terrorystycznych na świecie, w przeciągu ostatnich trzydziestu dni.

Lekcją, jakiej możemy doświadczyć z ostatnich tragicznych wydarzeń, jest ponowne przypomnienie sobie, że to, co naprawdę jest nam dane, to tylko to, co dokonuje się tu i teraz. Czy przykładam zatem odpowiednią wagę do dzisiejszego dnia, do aktualnie wykonywanej czynności, do tego niepowtarzalnego, jedynego momentu, którym jestem w danej chwili obdarowany? Czy właściwie korzystam (o ile w ogóle go używam) z bezcennego daru czasu, czy też marnuję go, jak wodę z niezakręconego kranu? Oto kilka przemyśleń, które dotyczą dyskutowanych tu spraw:

Rób coś, zamiast zabijać czas, bo czas zabija ciebie. (Paulo Coelho).

Śmierć nie jest największą stratą w życiu. Najistotniejszą zgubą jest to, co umiera w nas, kiedy żyjemy. (Norman Cousins).

Każdy człowiek umiera, nie każdy człowiek żyje. (Ross Wallace).

Pomyślmy teraz o bolesnym uczuciu bezsilności wobec zinstytucjonalizowanego, zmasowanego i precyzyjnie realizowanego zła. Nie mam do mej dyspozycji bombowca, którego mógłbym nakierować na kwaterę dowodzenia łajdactwem, nie mam władzy, pozwalającej mi na zaaresztowanie domniemanego zbrodniarza, nie mam wiedzy, którą posiada wywiad i inne służby państwowe. Cóż zatem znaczę, jako jednostka, z moją kruchością, bezbronnością i nieświadomością zagrożeń? Otóż, wbrew pozorom, mogę bardzo dużo. Mogę zmieniać świat.

Żyjemy w przestrzeni fizycznej, którą doświadczamy, jako zamieszkała przez nas planeta, będąca częścią układu słonecznego. Równocześnie jednak stanowimy cząstkę przestrzeni duchowo – emocjonalnej. Możemy ją sobie wyobrazić jako zestaw niezliczonych naczyń połączonych. Islamscy fanatycy, będący ucieleśnieniem Zła, pompują w niego swą patologiczną nienawiść do wolności istoty ludzkiej; ja, ze swojej strony, mogę wlewać w to samoregulujące się instrumentarium dobroć, zmieniając duchowy balans świata. Każdy przyjazny gest okazany bliźniemu, odruch współczucia, pomocna dłoń, pocieszenie, wsparcie lub zachęta, wyraz życzliwości, zrozumienia, wybaczenia, przyjazna myśl, modlitwa liczą się, promieniują i mocą dobra neutralizują posiane ziarna nikczemności.

19 listopada, 2015

Szerzenie dobra - ilustracja 3

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply