Pogoda ducha

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Pogoda ducha - ilustracja 1

Spotkania Anonimowych Alkoholików często rozpoczynają się od “Modlitwy o pogodę ducha”:

Boże, użycz mi pogody ducha,

Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,

Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,

I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

 

Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem,

I czerpać radość chwili, która trwa.

I w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć drogę wiodącą do spokoju

I przyjąć – jak Ty to czyniłeś – ten grzeszny świat takim,

Jakim on naprawdę jest, a nie takim, jak[im] ja chciałbym go widzieć.

I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,

To wszystko będzie jak należy.

Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście u Twego boku,

[a] na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.

Osoby uzależnione, szukające pomocy w AA, uznają swą niemoc, gdy w grę wchodzą próby odzyskania panowania nad używaniem alkoholu, a także usiłowania pokonania nałogu i oddają ten obszar ich życia Sile Wyższej, niż one same. Równocześnie jednak starają się skupić na tych sferach egzystencji, nad którymi wciąż mają kontrolę, co powoduje, że mogą przynajmniej częściowo zachować swą podmiotowość i wynikające z niej poczucie godności. Zamiast rozważać przyszłość w całej jej rozciągłości przez postanowienie “już nigdy nie będę pił”, koncentrują się na TU i TERAZ, czyli na dniu dzisiejszym – obszarem, dającym objąć się jako taką władzą.

Modlitwa mówi o mądrości pogodzenia się z przyrodzoną nam ograniczonością, gdy chodzi o sprawy przekraczające umiejętności, możliwości czy siły jednostki. Przykładem mogą być korki na jezdni, opieszałość współkierowców, czy gęsta śnieżyca. Nie zawsze uświadamiamy sobie w takich wypadkach, że mamy jednak wybór: zamiast zżymać się nad niedoskonałością świata i pozwolić jej, by zrujnowała nam dzień, możemy zdecydować, że warunki zewnętrzne nie będą dyktować nam w jakim mamy być nastroju. Owszem, okoliczności poza naszą kontrolą będą zawsze wpływać na nasze życie, ale jaka będzie na nie nasza reakcja, powinno zależeć tylko od nas. Nie chcemy przecież być piłeczką w grze zręcznościowej, która w zależności od siły uderzenia sprężyny, którą ktoś pociągnie, potoczy się z pewną prędkością, odbije się od jakiejś bramki, i wreszcie wpadnie w napotkaną na jej drodze dziurę. Od piłeczki różnić możemy się zasadniczo: owszem, uderzenia sprężyny nie da się uniknąć; mało tego, może ono zaboleć, ale biorąc pod uwagę nie tylko nasz ciężar, ale i siłę woli, nie musi ono spowodować, że się potoczymy…

Wyobraźmy sobie, że siedzimy w zatłoczonym pociągu, w którym nie ma już wolnych miejsc. Naprzeciwko nas siedzi osobnik, który z pewną regularnością dłubie w nosie. Nie zanosi się na to, by w którymś momencie doznał satysfakcji i procederu zaprzestał, zatem wygląda na to, że przez najbliższe półtora godziny będziemy skazani na dosyć dla naszego samopoczucia nieprzyjemne konsekwencje czyjegoś braku kultury. Chociaż – czy aby na pewno? Czy rzeczywiście jesteśmy już na kompletnie straconej pozycji? Otóż nie! Niewątpliwie gość z naprzeciwka ma problem, ale to nie znaczy, że to musi być mój problem. Aby się nim nie stał, mam co najmniej trzy opcje: mogę uciąć sobie drzemkę, a jeśli nie chce mi się spać, mogę poczytać gazetę lub książkę (oto, między innymi, dlaczego w podróży zawsze trzeba mieć z sobą owe rekwizyty) w taki sposób, by zasłonić nimi nieprzyjazny widok, mogę wreszcie skierować me oczy w okno i (miejmy nadzieję), podziwiać roztaczający się za oknem krajobraz na pewno pozbawiony wspomnianych, niechcianych, elementów.

Tytułowa pogoda ducha odnosi się do równowagi, harmonii, spokoju wewnętrznego; stanu, w którym godzimy się z nękającymi nas niedogodnościami w sposób pozbawiony złości, bezsilności i rozpaczy. By to osiągnąć, musimy zbudować w sobie ochronny filtr, przez który docierać będą do nas zewnętrzne impulsy, tak by nie mogły nas bezpośrednio razić. Strefą buforową jest nasze nastawienie, oparte na przekonaniu, że mimo nieprzewidywalności oczekujących nas zdarzeń, zachowamy zawsze pewną dozę kontroli – wprawdzie nie bezpośrednio nad nimi, ale nad tym, jak na nie zareagujemy. Osiągnięcie stanu pogody ducha, czyli postawy, pozwalającej na to, by to, co się nam przydarza, w większości przypadków nie było w stanie wyprowadzić nas z równowagi, nie jest łatwe, bo kłóci się z przyrodzoną potrzebą kontroli nad otaczającym światem. Ale tym zajmiemy w następnym artykule. Dzisiejsze rozważania zakończymy także modlitwą, jakkolwiek mniej wzniosłą niż ta, którą rozpoczęliśmy:

Panie, obdarz mnie cierpliwością, tylko proszę: pospiesz się!

Pogoda ducha - ilustracja 2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply