Czarne scenariusze

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Czarne scenariusze - illustracja 1

Nie dręcz się tworami wyobraźni.

/Max Ehrmann – Dezyderata/

[W Tbilisi] tygrys zaatakował cztery osoby, z których jedna zmarła, a jedna została ranna donosi internetowe wydanie polskiego Newsweeka z 17 czerwca 2015 roku. Po katastrofalnej powodzi, która nawiedziła stolicę Gruzji, wiele dzikich zwierząt z miejscowego ZOO znalazło się na wolności. Pomyślmy o kimś, kto wyszedł z domu w dużym, leżącym na obrzeżach Europy mieście. Nawet, gdyby cierpiał na nerwicę lękową i brał pod uwagę, że może już do niego nie wrócić, bo albo potrąci go samochód, albo zginie w zamachu terrorystycznym lub w wyniku trzęsienia ziemi, wersji, że zostanie na ulicy rozszarpany przez tygrysa, najprawdopodobniej jednak nie wziąłby pod uwagę.

Kiedy kilka lat temu, na plaży w Myrtle Beach, w Południowej Karolinie, wraz z moimi dziećmi “walczyłem” w oceanie z falami, nie mogłem zrozumieć, dlaczego moja żona i teściowa “panikują”, kategorycznie domagając się naszego wyjścia z wody, ze względu na niebezpieczeństwo rekinów. Przypomniałem sobie o tym, czytając o dwóch nastolatkach, zaatakowanych przez żarłaczy w Południowej Karolinie w czerwcu tego roku, blisko brzegu, w odstępie półtoragodzinnym. Szesnastoletni chłopiec i trzynastoletnia dziewczynka stracili w wyniku pogryzienia przez drapieżną rybę jedno ramię.

Właśnie ukazała się nowa, wspomnieniowa książka Etgara Kereta, israelskiego pisarza, zatytułowana Seven Good Years (Siedem dobrych lat). W jednym esejów, jej autor opisuje pewien dzień ze swego życia. Najpierw, rano, dowiedział się, że jego żona trafiła do szpitala po tym, jak poroniła. Kilka godzin później dostał wiadomość, że do innego szpitala przyjęto jego ojca, po tym, jak rozpoznano u niego złośliwego guza pod językiem. W drodze do jednego z tych szpitali, taksówkarz, który wiózł Kereta, zagadał się, chwaląc się, jak to w swej trzydziestoletniej karierze nigdy jeszcze nie miał wypadku i w rezultacie przejechał zjazd, którego powinien użyć, by wyjechać z autostrady. Zaparkował więc samochód na poboczu, chcąc zatrzymać kogoś i zapytać o najlepszą alternatywną drogę. W chwilę potem, rozpędzone auto z impetem wjechało w taksówkę, która wylądowała w powietrzu, a jej pasażer, z licznymi obrażeniami, w szpitalu (nawiasem mówiąc, w innym niż żona i ojciec).

Przedstawiłem kilka czarnych scenariuszu, które namalowało życie. Jedna na pięćdziesiąt osób, cierpiących na nerwice lękowe, tworzy takie możliwie najgorsze wizje codziennie. Owszem, jak właśnie się przekonaliśmy, rzeczywistość potrafi przerosnąć największe nawet czarnowidztwo, ale opisane wyżej sytuacje nie tylko, że nie są normą, ale statystycznie zdarzają się niezwykle rzadko i przy pewnej dozie ostrożności (niewchodzenie do oceanu), części z nich można nawet skutecznie uniknąć.

Po co więc pisać o statystycznych anomaliach i snuć złowieszcze wyobrażenia? Otóż strach można oswoić. Jeśli boję się jazdy na ruchomych schodach, to po wejściu na nie pięćset razy, ten kolejny, pięćset pierwszy, będzie znacznie łatwiejszy, niż pierwsze dziesięć. Jeśli trapiącą nas myśl, od której nie możemy uciec, powtarzać będziemy w głowie aż do znudzenia, jej wyrazistość wyblaknie, a drapieżność stopniowo rozmyje się – największa nawet groza spowszednieje. Zamiast więc próbować beznadziejnej ucieczki przed niechcianym wyobrażeniem, zatrzymajmy się i odważnie przyjmijmy go – bądźmy jak samolot, który wchodzi w burzową chmurę i po pewnym czasie turbulencji, wlatuje znów na niczym niezmącony, słoneczny nieboskłon. Tak, zagęszczona niepokojem, atakująca nas myśl, jest tymczasowa i rozwieje się jak czarny obłok. Może znów powrócić, ale już kiedyś sobie z nią poradziliśmy, więc damy radę i tym razem.

W auto-terapii stanów lękowych możemy też zastosować kilka rozwiązań o charakterze paradoksalnym:

1) Skoro wyobraźnia atakuje nas wyszukanym, mało prawdopodobnym scenariuszem grozy (zawali się most nad autostradą, którym przejeżdżamy w drodze do pracy), pomyślmy sobie, że było trzęsienie ziemi, a my ocaleliśmy, siedząc w naszym samochodzie. Przewyższając pesymizmem pesymistę w sobie, nie tylko wytrącamy mu broń z ręki, ale i ośmieszamy go.

2) Ponieważ nie da się uciec przed pełnymi niepokoju myślami, wyznaczmy sobie czas w ciągu dnia na martwienie się – np. 20:00 – 20:15. Kiedy przychodzą nieproszone niepokoje wczesnym popołudniem, zaprośmy je, by powróciły w odpowiednim czasie, po kolacji.

3) Kiedy zamartwianie się nie pozwala nam zasnąć, zamiast prób ignorowania go (co go wręcz potęguje), powiedzmy sobie tak: rzeczywiście, jest się czym martwić. Niestety, jestem już zmęczona i teraz już niczego nie wymyślę. Jutro, kiedy będę bardziej wypoczęta, zajmę się swoimi zmartwieniami. Ale, żeby o nich nie zapomnieć, zapiszę sobie je sobie w notesiku “Rzeczy do martwienia się jutro”. Cóż, jak to się mówi: “co z głowy, to z serca”.

4) Kiedy zamęczamy się nieracjonalnymi, raczej nieprawdopodobnymi scenariuszami (zostaniemy ukąszeni przez wściekłego nietoperza), nagrajmy opis tego wymyślonego zdarzenia na dyktafon i potem zmuśmy się do tego, by nagrania wysłuchać pięciokrotnie w ciągu dnia. Najprawdopodobniej, już po trzecim razie, uczucie zaambarasowania znacząco przewyższy (i osłabi) wrażenie grozy.

5) Zamiast przeganiać uporczywe, nieprzyjemne myśli, potraktujmy je jako materiał do filmu. Wyreżyserujmy i wyprodukujmy go, a potem wyobraźmy sobie, że bezpiecznie siedzimy sobie w kinie i oglądamy film. Jesteśmy tylko widzem, a to, co dzieje się na ekranie, nas nie dotyczy.

Poza odpowiednim nastawieniem psychicznym, sporą ulgę w pacyfikowaniu stanów lękowych przynoszą ćwiczenia relaksacyjne. Ale to już temat na inny artykuł. Póki co, spróbujmy zwiększyć kontrolę nad naszym życiem poprzez przemodelowanie sposobu myślenia – zaatakujmy więc wroga jego własną bronią. Powodzenia!

Czarne scenariusze - illustracja 2

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply