Patologiczne zbieractwo

Janusz Wróbel

www.janusz-wrobel.com

Ledwo domykające się drzwi do lodówki. A wewnątrz niej siedem słoików dżemu, wszystkie otwarte, niektóre już puste; część z nich z odrobiną marmolady na dnie. Obok, kilka napoczętych słoików z ogórkami. W drzwiach chłodziarki poupychane pojemniki z majonezem, prawie wszystkie przedatowane. Na półkach dostrzec można pozawijane resztki jedzenia – zeschłe, nadgnite, czasem z nieświeżym zapachem – wśród nich miseczka z białkiem z jajka, którego żółtko użyto dwa tygodnie temu; inna z resztką kremu z dawno spałaszowanego tortu, obok, owinięte w celofoan pozostałości prawdopodobnie pietruszki, ale głowy byśmy nie dali, bo kolor jej żółty… W dolnej szufladzie znajdziemy dziesiątki malutkich woreczków w ketczupem, sosami do sałatek i śmietanek do kawy, przywiezionych dwa lata temu, przy okazji wakacji na Florydzie. Ktoś, kto patrzy na to, zastanawia się, dlaczego ta lodówka przypomina bardziej górę śmieci, niż zestaw pożywienia? Najpewniej, gdybyśmy zapytali o to osobę odpowiedzialną za ten stan rzeczy, usłyszelibyśmy: „to się jeszcze może przydać”, „tego szkoda się pozbywać”, „a to się nie psuje”, itd.

Przenieśmy się do salonu. Nie będzie to łatwe, bo trzeba będzie lawirować między licznymi pudełkami, w których leży: sterta poczty, zawierającej rachunki, reklamy i oferty z centrów handlowych z ostatnich tygodni (czasem i miesięcy) do otwarcia i przeglądnięcia; rachunki ze sklepów, stacji benzynowych i macdonaldów do posegregowania; gazety z ostatniego półrocza do przeczytania; oświadczenia podatkowe z pełną dokumentacją za ostatnie dwadzieścia lat; darmowe foldery turystyczne i broszury z kuponami do hoteli i restauracji, zebrane podczas podróży i trzymane „na wszelki wypadek” itd.

Przenosimy się na zewnątrz. Oba samochody, które są używane przez rodzinę, stoją przed domem, bowiem garaż jest szczelnie wypełniony: fotelem bez jednej nogi; kanapą, z dziurawym obiciem; tablicami reklamującymi kandydatów na prezydenta z wyborów, które odbyły się 8 lat temu; światełkami na choinkę, które przestały działać u schyłku ubiegłego wieku; pękniętym akwarium, używanym, kiedy dorosłe dzieci chodziły jeszcze do podstawówki, itd.

Choć brzmi to zabawnie dla większości Czytelników, dla osoby, która nie jest w stanie usunąć ze swego domu rzeczy bezużytecznych, zepsutych i z punktu widzenia osób postronnych, pozbawionych jakiejkolwiek wartości, sytuacja taka wcale nie jest śmieszna. Wyobraźmy sobie sposób myślenia, w którym cenna broszka, którą nosiła jeszcze nasza prababka, ma dla nas taką samą wartość, jak kartka z życzeniami świątecznymi, które przesłał nam trzy lata temu nasz dentysta. Wyobraźmy sobie, że ciąży na nas świadomość czekającego, ale niewykonalnego zadania, dokładnego przeglądnięcia całej poczty, która wypełnia już trzy duże plastykowe miednice i powiększa się codziennie lub czeka nas inspekcja strychu przez strażaków, zaalarmowanych przez sąsiadów, którzy dostrzegli przez okno sterty papierów, szczelnie wypełniających to pomieszczenie. Człowiek, dotknięty patologicznym zbieractwem, zapytany, co by zrobił, gdyby pożar strawił jego domostwo, odpowiedział – „odetchnąłbym z ulgą”, co świadczy o tym, że zniewolnienie przymusem zatrzymywania przy sobie wszystkiego, wcale dla zbieracza nie jest źródłem satysfakcji.

Kiedy mamy do czynienia z patologią? Wówczas, gdy nasze czynności prowadzą do upośledzenia jakości życia, uniemożliwiają skuteczne funkcjonowanie w rodzinie i społeczeństwie, albo stwarzają zagrożenie dla zdrowia lub życia nas lub naszego otoczenia. Obsesyjno-kompulsywny przymus gromadzenia przedmiotów, brak zdolności do podjęcia decyzji o pozbyciu się rzeczy, które w ogólnym rozumieniu uchodzą za pozbawione wartości lub nieużyteczne; nieumiejętność rozróżnienia, co istotnie jest potrzebne, a co jest zbytecznym balastem, prowadzić może do konfliktów z członkami rodziny i sąsiadami, do znaczącego ograniczenia przestrzeni mieszkalnej, do zagrożenia pożarem i do rażących zaniedbań w sferze sanitarnej.

Na syndrom patologicznego zbieractwa cierpi od 2 do 5% dorosłej populacji, częściej występuje u mężczyzn, u ludzi z niskimi dochodami oraz u osób, które były adoptowane. Z perspektywy tych, którzy nie są dotknięci opisywanym przymusem, fenomen zbieractwa stwarza wrażenie, że ludzie na niego cierpiący utracili kontrolę nad swym życiem. Tymczasem psychologowie podkreślają, że u jego źródeł leży właśnie dążenie do posiadania perfekcyjnej kontroli nad bezpośrednim otoczeniem, co wytwarza poczucie zabezpieczenia przed niepomyślnymi lub niebezpiecznymi wydarzeniami.

Co leży u podłoża tego zjawiska, którego zakres powiększa się (dowodem są rosnące, jak grzyby po deszczu, magazyny składowania (storages) i liczba osób, płacąca setki dolarów miesięcznie za ich wynajmowanie)? Uważa się, że występowaniu patologicznego zbieractwa sprzyjają czynniki genetyczne, skłonności do zachowań obsesyjno-kompulsywnych, nerwice i depresje, przeżyta trauma lub utrata osoby bliskiej, dzieciństwo, naznaczone przypadkami maltretowania lub znaczących zaniedbań, oraz pewne cechy charakterologiczne, takie jak skłonność odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę lub trudności z podejmowaniem decyzji.

Skuteczne leczenie łączy psycho i farmakoterepię, uczestnictwo w grupach wsparcia (Clutterers Anonymous i Hoarders Anonymous) oraz profesjonalną pomoc osób, które specjalizują się w organizacji porządku w domu i przygotowywaniem domowego budżetu.

Osobom, zainteresowanym tym zagadnieniem, polecam cykl dokumentalnych programów telewizyjnych Hoarders (nawiasem mówiąc odznaczonych nominacją Emmy w ubiegłym roku) oraz książkę Terrenca Shulmana Cluttered Lives, Empty Souls. Natomiast osoby, które dostrzegają u siebie występowanie opisanych objawów lub którym rodzina lub znajomi sygnalizują taką sytuację, zachęcam do zasięgnięcia porady specjalistycznej, bowiem istnieje możliwość zminimalizowania symptomów i w konsekwencji poprawy jakości życia.

About Janusz Wrobel

Janusz Wróbel - praktykujący psychoterapeuta, nauczyciel akademicki. Żonaty, pięcioro dzieci. Autor m.in. książek "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) i "Language and Schizophrenia" oraz tomiku wierszy "Cztery pory tutaj” (http://www.telewizjadetroit.com/products-page/dvd/cztery-pory-tutaj-janusz-wrobel/). Janusz Wróbel - college professor, licensed counselor and psychotherapist, who currently maintains a private practice, "Balance and Harmony." Married with five children. Author of the books "Contact" (http://wisdommoonpublishing.com/buy_links.html#Contact) and „Language and Schizophrenia” (http://benjamins.com/#catalog/books/llsee.33/main).
This entry was posted in Janusz Wrobel, Psychologia, Szczescie and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Patologiczne zbieractwo

  1. Pingback: Irak

Leave a Reply